80:48 Odcinek 049

Nowy kanał marketingu? Spróbuj podcastu! – Marek Jankowski

Podcasty zyskują cały czas na popularności. Pojawia się coraz więcej nowych audycji, od merytorycznych i naładowanych wiedzą, przez inspirujące, aż po takie, których celem jest relaksowanie słuchaczy. A gdyby tak zacząć nagrywać podcast, żeby poprawić wyniki sprzedażowe w e-Commerce?

Okazuje się, że to może być całkiem dobry pomysł, a kolejne odcinki mogą dla Ciebie pracować właściwie na całym lejku marketingowym. Na jaką treść powinieneś się nastawić? Od czego zacząć przygodę z podcastowaniem? Jakich błędów unikać? Poznaj wskazówki Marka Jankowskiego.

Listen to „049 – Nowy kanał marketingu? Spróbuj podcastu! – Marek Jankowski” on Spreaker.

Dodatkowe materiały

Podczas naszej rozmowy padło kilka dodatkowych adresów, które warto sprawdzić:

  1. Książkę „Co chce wiedzieć klient?” Marcusa Sheridana
    http://www.mtbiznes.pl/b2774-co-chce-wiedziec-klient.htm
  2. Podcast Mała Wielka Firma Marka Jankowskiego
    https://malawielkafirma.pl/
  3. Kurs PodcastPro, z którego dowiesz się, jak profesjonalnie nagrywać podcasty (zachęcam zapisać się do mailingu)
    https://podcastpro.pl/
  4. Wpis blogowy Marka o tym, jak nagrać podcast bez kupowania sprzętu
    https://malawielkafirma.pl/jak-nagrac-podcast/
  5. Konferencja Podcast Movement
    https://podcastmovement.com/
  6. Podcast Dziennik Budowy Firmy, jako przykład podcastu nagrywanego przez firmę
    https://foxstrategy.pl/podcast/
  7. Inny podcast o e-Commerce – Rozmowy na Zapleczu Grzegorza Frątczaka
    https://convertis.pl/rozmowy-na-zapleczu-nowy-poczatek-2704/
  8. Podcast The Lead Generation od Leadpages, który wspiera sprzedaż ich produktu
    https://lp.leadpages.com/podcast/

Transkrypcja odcinka

Podcasty są cały czas w okresie dużego rozwoju. Niezależnie od tego, czy wolisz merytoryczne i napakowane wiedzą odcinki, czy szukasz bardziej relaksujących treści, to każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

Z drugiej strony są twórcy, którzy mogą taki podcast wykorzystywać do realizacji wielu różnych celów. Może być to budowa marki osobistej, przełamywanie jakichś wewnętrznych barier, dzielenie się wiedzą, czy na przykład chęć poznania nowych i ciekawych osobowości. Ja na przykład postanowiłem nagrywać Sztukę E-Commerce, bo brakowało mi takiego miejsca w sieci, a przy okazji chciałem się też podzielić swoim doświadczeniem z realizacji różnych projektów e-Commerce’owych.

W tym odcinku skupimy się z moim gościem na tworzeniu podcastu, który może pomóc właścicielom sklepu w generowaniu sprzedaży. Jeżeli szukasz mniej oczywistych kanałów dystrybucji w Twojej strategii content marketingowej, to dzisiaj dowiesz się, o czym mówić, żeby zjednać sobie najpierw słuchaczy, a potem zadowolonych klientów w Twoim biznesie.

O to wszystko i jeszcze więcej zapytałem osobę, która poznała podcasty chyba z wszystkich możliwych stron. Marek Jankowski, bo o nim mowa, to podcaster, przedsiębiorca i autor książek Mała wielka firma i Pułapki small biznesu. Od dziesięciu lat możesz go znać z podcastu Mała Wielka Firma, który jest najdłużej ukazującą się ego typu audycją internetową w Polsce i jednym z najpopularniejszych podcastów biznesowych. Swoją wiedzą dzieli się również w kursie Podcast Pro, którego jest twórcą.

Ja mogę o nim też powiedzieć, że jest w jakimś stopniu współautorem Sztuki E-Commerce, bo sam jestem dumnym absolwentem jego kursu, bez którego, kto wie, jak by się potoczyły losy mojego podcastu.

W tym odcinku będzie dużo wiedzy, inspiracji i fajnych przykładów, a mi nie pozostaje nic innego, jak zaprosić Cię do mojej rozmowy z Markiem o tym, jak wykorzystać podcast jako nowy kanał marketingowy w e-Commerce.

Cześć, Marku!

Cześć, Marku!

Dla osób, które jeszcze Cię nie znają, chociaż myślę sobie, że takich może nie być zbyt dużo, albo znają Cię tylko z podcastu Mała Wielka Firma, to czy mógłbyś w kilku zdaniach przedstawić się i opowiedzieć, czym właściwie się zajmujesz na co dzień?

Na co dzień jestem przedsiębiorcą. Prowadzę firmę, która wydaje czasopismo pod tytułem Branża Dziecięca. Jest ono kierowane do firm z branży zabawek i artykułów dziecięcych. Informujemy w nim o tym, co nowego pojawia się na rynku i jak to sprzedać. Jest to taka jedna dziedzina mojej działalności, którą, de facto, jakoś bardzo osobiście w tej chwili się nie zajmuję, bo jest zespół, który to robi. Ja jestem wydawcą, ale cała redakcja jest już poza mną. Ja dostaję po prostu gotowe egzemplarze i bardzo się cieszę, gdy je widzę.

Poza tym nagrywam podcast Mała Wielka Firma, w którym pomagam przedsiębiorcom podejmować lepsze decyzje, podsuwając im różnych ciekawych gości i różne ciekawe tematy. To są w zasadzie dwie główne sfery mojej działalności. Poza tym jestem… co jestem jeszcze? Jestem mężem, ojcem i mieszkam od paru lat w Wielkiej Brytanii, co też jest takie… powiedzmy, trochę może mnie wyróżniać.

Z tego, co wiem, to ta kariera przy mikrofonie poza podcastem zaczynała się jeszcze chyba trochę wcześniej. Prawda?

Tak, zaczynała się w zasadzie, gdy byłem po pierwszym roku studiów. Wtedy kolega usłyszał, że jest nabór do Radia Klakson we Wrocławiu i poszliśmy na ten nabór. Znaczy… umówiliśmy się, że pójdziemy, ale jemu uciekł autobus, więc poszedłem sam i się dostałem do pracy. Miało to być przez wakacje, a w sumie zostałem parę lat. Potem byłem w RMF-ie, potem w Polskim Radiu, tak że rzeczywiście zaczęło się od radia.

Zresztą pierwsze odcinki Małej Wielkiej Firmy to przecież była chyba audycja radiowa.

Tak, jedne z pierwszych. Rzeczywiście to było tak, że my zaczęliśmy nagrywać z Pawłem Tkaczykiem typowy podcast, czyli siedzieliśmy gdzieś sobie w zacisznym pokoju i nagrywaliśmy, ale dość szybko okazało się, że w Radiu Wrocław jest zapotrzebowanie na audycję okołobiznesową, wieczorną. No i my się tam wstrzeliliśmy i prowadziliśmy taką audycję przez parę miesięcy, po czym zmieniła się ramówka i wszystkie wieczorne programy (my byliśmy od 20.00 do 21.00) i wszystkie te programy w paśmie po godzinie 20.00 zostały zamienione na programy muzyczne. My też, niestety, odpadliśmy tym samym.

Kawał historii. Chciałbym dzisiaj wykorzystać tę twoją historię, doświadczenia i trochę pogadać z tobą o tym, jak właściwie całą tę twoją karierę i w ogóle mikrofon, nagrywanie podcastów, można wykorzystać w kontekście sprzedaży w Internecie, czyli kontekście e-Commerce.

Chciałbym najpierw poznać w ogóle trochę twojej historii, ale już związanej z podcastem. Mała Wielka Firma – pamiętam, jak świętowała dziesięciolecie, bo to było temu poświęcone huczne wydarzenie i to jest kawał czasu. Chciałbym zapytać cię o to, od czego właściwie się zaczęło tego nagrywanie, ale w twojej głowie? To znaczy, jaki miałeś cel, kiedy stwierdziłeś: Zróbmy to?

Cel był bardzo przyziemny i w zasadzie związany poniekąd z twoją tematyką, czyli z handlem, dlatego, że w 2008 roku ukazała się moja książka pod tytułem Mała wielka firma. Wydało ją wydawnictwo Studio Emka, które bardzo mnie zachęcało do tego, żebym ja też włączył się aktywnie w promowanie książki, wymyślał jakieś takie rzeczy, aby ją po prostu pomóc sprzedać.

Wymyśliłem blog, co wtedy było dość powszechnym pomysłem, ale zastanawiałem się, co jeszcze. Paweł Tkaczyk odpowiedział mi: Może nagrajmy podcast? Nie wiedziałem, co to jest. On mnie przekonał, że warto, więc zaczęliśmy coś razem nagrywać. Taka była pierwsza motywacja do nagrywania tego podcastu, czyli żeby stworzyć coś, co będzie przedłużeniem, kontynuacją książki.

Bardzo szybko się okazało, że to była kiepska motywacja, dlatego że książka miała określoną tematykę i była zamkniętym dziełem, a tutaj, żeby iść trochę dalej w różne rzeczy, trzeba było odejść od tego oryginalnego konceptu. Jednak nie było z tym problemu, dlatego że bardzo fajnie nam się z Pawłem rozmawiało. Mieliśmy wiele wspólnych tematów związanych właśnie z e-Commerce, reklamą, brandingiem. Tak to się zaczęło, więc ta pierwsza motywacja to było promowanie książki.

A po tych dziesięciu latach? W momencie, kiedy my rozmawiamy, już jest 370 odcinków. Sprawdzałem to w poniedziałek, więc chyba nie zdążyłeś już nic więcej opublikować. Po tych dziesięciu latach, co tak naprawdę to nagrywanie ci dało i co powoduje, że dalej masz tak dużą motywację do tego, żeby to robić, dojechać do, mam nadzieję, że do co najmniej 500 odcinków?

Wiesz, to jest parę rzeczy. Jedną z nich, taką bardzo cenną i nawet bardziej cenną, od kiedy właśnie mieszkam w Wielkiej Brytanii, to są kontakty, które podcast pozwala nawiązywać: z jednej strony z gośćmi, których zapraszam do podcastu, a z drugiej strony też ze słuchaczami. To jest zawsze niesamowita frajda, kiedy jadę do Polski na przykład na jakąś konferencję i spotykam ludzi, którzy mówią mi: Słucham podcastu, dziękuję. Dzięki temu odważyłem się założyć firmę albo Wprowadziłem jakieś zmiany. To jest niesamowita sprawa. Nie da się tego przecenić.

Druga sprawa to… nie chcę powiedzieć, rozpoznawalność, bo owszem, na konferencji się zdarza, że ktoś rozpozna, że ja to ja. Gdybym jednak wyszedł na ulicę, nie jest to taka rozpoznawalność masowa, ale z tym się wiąże też czasami zainteresowanie właśnie mediów. Zdarzyło mi się pisać artykuły, byłem na przykład, gościem w Dzień dobry TVN, gdzie opowiadałem też o podcastach. Jest to szansa bycia w takich miejscach, sytuacjach, w których bez tego podcastu bym się pewnie nie znalazł.

Oczywiście, podcast to jest też duża szansa na to, żeby się rozwijać. Ja wiem, że rozwój osobisty ma często złą sławę i może się różnym osobom nie najlepiej kojarzyć. Czasami są to jakieś formy trochę za bardzo nadmuchane. Mam wrażenie, ale z takich bardzo prostych i przyziemnych rzeczy, kiedy co tydzień gadasz przez godzinę, to ćwiczysz się w tym gadaniu, więc idzie ci coraz lepiej, co się przekłada na umiejętności komunikacyjne.

Poza tym bardzo często podcasterzy są zapraszani (i to mówię teraz nie tylko z mojego doświadczenia, ale też innych podcasterów, których znam) na przykład do tego, żeby gdzieś wystąpić publicznie, dlatego że łatwo zweryfikować, jak oni mówią i na ile to będzie strawne dla odbiorców.

Podcasterzy dostają też (mnie się tak zdarzyło) jakieś propozycje, żeby napisać czy wydać książkę. U mnie podcast zaczął się od książki, ale w drugą stronę też to działa. To w ogóle fajna zabawa. Daje niesamowitą frajdę. Oczywiście, nie każdemu, bo nie wszystkich kręci to, żeby bawić się różnymi mikrofonami, urządzeniami, ustawieniami i tak dalej, ale jest w tym coś fajnego i w takim aspekcie technicznym, i międzyludzkim.

Oczywiście, podcast to jest też szansa, żeby po prostu sprzedawać. Można go wykorzystać jak najbardziej handlowo. Ja nie mam zbyt wielu produktów, ale mam na przykład kurs dla podcasterów, który sprzedaję i promuję przede wszystkim właśnie dzięki podcastowi. Zdarzyło się wykupywać jakieś reklamy na Facebooku, ale to były naprawdę jednostkowe przypadki. Gros sprzedaży jest dzięki podcastowi.

Robiłem urodziny Małej Wielkiej Firmy, które bardzo szybko przyciągnęły ludzi. Robiłem później konferencje Małej Wielkiej Firmy, gdzie 350 biletów sprzedało się w 15 minut, a to wydarzenie było promowane wyłącznie przez podcast. Te korzyści są więc bardzo różnorodne. W zależności od tego, gdzie kto chce bardziej skierować swoją uwagę, można te korzyści znaleźć.

Pamiętam te 350 biletów, bo sam się czaiłem na te 15 minut i to okno, żeby się dostać. Udało mi się, na szczęście. Swoją drogą, bardzo fajna konferencja. Powiedz mi, czy masz taką informację, że o twoim drugim biznesie ktoś się dowiedział przez podcast? Bo ty często wspominasz o Branży Dziecięcej.

Zdarza się, przy czym ja celowo też traktuję te dwa światy osobno. Kiedy zaczynałem nagrywać podcast, to mniej więcej w tym samym czasie startowała Branża Dziecięca i od początku było takie jasne rozgraniczenie, że czasopismo to jest mój biznes i tam pracuję, a podcast to jest rozrywka i to moje hobby.

W momencie, kiedy redakcja odłączyła się ode mnie i ja tam nie jestem na co dzień zaangażowany, pojawiła się naturalna chęć, żeby włożyć trochę mojej energii biznesowej bardziej w podcast. Już nie mogę więc powiedzieć, że to jest takie czyste hobby, ale celowo oddzielałem te dwa światy. Na przykład, nigdy nie zaprosiłem do Małej Wielkiej Firmy żadnego z moich reklamodawców z Branży Dziecięcej, mimo że często oni mają bardzo fajne firmy. Nie chciałem jednak tworzyć takiego wrażenia, że teraz oto podcast będzie dla mnie jakimś uzupełnieniem oferty dla reklamodawców z Branży Dziecięcej, bo to też by było bez sensu. Mam też na tyle fajne relacje z ludźmi z tej branży, że wiem, że gdybym zaprosił jedną osobę, to pewnie od razu kilka innych by powiedziało: No jak? Jego zaprosiłeś, a mnie nie zaprosisz? Wolę więc postawić mur między jednym a drugim.

OK, zanim przejdziemy do tego pozytywnego wpływu na handel i potencjalne wyniki sprzedażowe, zapytam cię jako osobę, która myślę, że może mieć pokaźny zbiór statystyk, a na pewno będzie miała zdanie na ten temat.

Mam wrażenie, że jesteśmy dzisiaj w takim bardzo dużym boomie podcastowym i nie znam tych liczb, więc powiem po prostu, że powstają jak grzyby po deszczu. Zastanawia mnie jednak, ile w ogóle jeszcze mamy miejsca na nowe podcasty i jak blisko jesteśmy, czy może już jesteśmy, w erze nadpodaży tego formatu. Czy będzie trochę jak z blogami, że nowy blog to właściwie jeden z dziesiątek tysięcy i będzie już się bardzo trudno przebić?

Myślę, że do nadpodaży jest nam bardzo daleko, o ile ona w ogóle może zostać osiągnięta. Zaraz rozwinę ten wątek. Jeżeli chodzi o statystyki, to rzeczywiście trudno o nich mówić w Polsce, bo o ile na przykład rynek amerykański jest bardzo mocno zbadany i są tam firmy, które śledzą regularnie, jak to wszystko się zmienia, mają panele badawcze i bardzo wiarygodne i dokładne dane W Polsce, jeżeli ktokolwiek robi tego rodzaju badania, są one robione od przypadku do przypadku na jakichś próbach, które niekoniecznie są reprezentatywne, więc trudno ocenić.

My na pewno (wiesz, ty czy ja, robiąc podcasty) zupełnie inaczej na to patrzymy, bo żyjemy w pewnej bańce, gdzie widzimy po prostu pojawiające się nowe podcasty, ale też bardzo często niekoniecznie dostrzegamy te, które znikają. Nie jest więc tak, że tylko przybywa, bo ubywa również.

Czy to się kiedyś nasyci? Na pewno bardziej niż w tym stopniu… znaczy w większym stopniu, niż jest w tej chwili. Z całą pewnością, dlatego, że jest tak: cały czas pojawiają się na rynku nowi słuchacze, i mówię: Jak spojrzysz w tej chwili na grono odbiorców, do których chciałbyś docierać, to założę się, że ponad połowa z nich nie słucha podcastów w tym momencie. Polska jest jeszcze na stosunkowo wczesnym etapie rozwoju tego rynku. Ludzi słuchających przybywa, ale to nie jest tak, że nagle 80% Polaków w jakimś przedziale wiekowym słucha podcastów. To jest proces, który przebiega.

Pierwsza sprawa wskazująca na to, że ten rynek będzie rósł, to nasycanie grona tych odbiorców, których już na rynku mamy. Druga rzecz to jest to, że na ten rynek ciągle wchodzą nowe osoby. My możemy mówić do jakiegoś grona odbiorców i ono, będąc z nami, prawdopodobnie częściowo będzie się wykruszać, częściowo będzie się uzupełniać, ale gdzieś jest taki proces, że odbiorcy danego medium dojrzewają wraz z jego twórcą.

Na przykład, jakbyś porównał… Kuba Wojewódzki jest takim bardzo medialnym przypadkiem, więc gdybyś porównał osoby, które słuchały go, jak prowadził w Polsacie program Halo!Gramy, to niekoniecznie takie same osoby słuchałyby go dzisiaj w jego show.

To więc się zmienia. Wchodzą po prostu kolejne pokolenia i ci ludzie, którzy mieli 20 lat, na przykład, 10 lat temu, są inni od tych ludzi, którzy mają 20 lat dzisiaj. Ten rynek ciągle ewoluuje. Są ciągle nisze, które można zagospodarować.

Takim przykładem naprawdę z ostatnich dni jest dla mnie Kamil Porembiński, który prowadzi firmę hostingową The Camels, a poza tym jest płetwonurkiem. Kamil postanowił nagrywać podcast Spod Wody, dlatego że doszedł do wniosku, że chciał czegoś ciekawego posłuchać na ten temat. Nie znalazł, więc stwierdził: To sam będę nagrywał. Ja nie sprawdzałem, czy są jakieś inne podcasty o nurkowaniu po polsku, ale zakładam, że rzeczywiście może być tak, że nie ma jeszcze żadnego do tej pory i ten Kamila będzie pierwszy. Podejrzewam, że takich nisz jest jeszcze sporo do odkrycia i zagospodarowania.

Są podcasty, które w naturalny sposób gdzieś znikają. Nie mówię tylko o tym, że ktoś nagra 3 odcinki i przestanie nagrywać, chociaż jest to bardzo częste. Są jednak podcasterzy, którzy po prostu ewoluują i w pewnym momencie kierują swoją uwagę w inną stronę.

Jeśli popatrzysz na przykład na podcast Michała Szafrańskiego Więcej, niż oszczędzanie pieniędzy, to tam też nie sprawdzałem, ale ostatni odcinek był dawno i nie wiem, czy Michał będzie chciał nagrywać kolejne. To powoduje, że ludzie, którzy lubią słuchać podcastów o tematyce finansowej, stają się otwarci na inne propozycje i być może posłuchają Marcina Iwucia czy Tomka Jaroszka, który nagrywa podcast Nic za darmo, a być może jeszcze kogoś innego. To więc, że ktoś nowy wchodzi na rynek z podobną tematyką, nie jest jakby dopychaniem tego rynku i wciskaniem się tam, gdzie się nie można wcisnąć, tylko w pewnym momencie też wypełnianiem luk, które się na tym rynku pojawiają.

Oczywiście, jest też tak, że trudno mówić w ogóle o konkurencji między podcasterami, dlatego że każdy z nas jest inny. Każdy z nadawców jest inny. Mamy inne doświadczenia, poczucie humoru, sposób komunikacji, styl, słownictwo, tempo mówienia i tak dalej. Nawet więc w takich wypełnionych obszarach jak produktywność i zarządzanie sobą w czasie, można wejść z nową, świeżą, ciekawą, inną propozycją.

Przykładem bardzo nowego podcastu jest Między wskazówkami, który nagrywa Monika Torkowska. To coś innego, świeżego, właśnie bardzo jej, mimo że wydawać by się mogło: Ileż można gadać o produktywności? Ile już materiałów jest na ten temat? Okazuje się, że jeśli się ma ciekawy pomysł i fajny sposób komunikacji, to można się tam pojawić z czymś nowym, jak najbardziej.

Powiedziałeś o tym, że przybywają nowi słuchacze i że niektóre podcasty znikają. Zastanawia mnie, czy ty po dziesięciu latach dalej obserwujesz wzrosty na swoich statystykach. Czy to jest tak, że w którymś momencie gdzieś tam faktycznie się nasyciło? Czy widzisz nawet na swoim przykładzie, że tych słuchaczy przybywa i przybywa?

Miałem duży wzrost w 2019 roku. W 2020 roku to się zatrzymało, co też było pewnie trochę związane z pandemią i bardzo wiele wskaźników wtedy wyglądało zupełnie inaczej, niż normalnie. Gdzieś to powoli się zaczęło odbudowywać, ale nie wróciło jeszcze do takiego szczytowego stanu sprzed pandemii. Trudno, wiesz, nie wiemy tak naprawdę, co na te statystyki wpływa. Oczywiście, może być tak, że COVID-19, że pojawiły się jakieś inne podcasty i ludzie się przerzucili. Może być tak, że osoby, które mnie słuchały szukają… to też jest takie trochę przekleństwo ludzi, którzy mówią o przedsiębiorczości, że kiedy starasz się pomóc ludziom w tym, żeby podnosili te swoje firmy na wyższy poziom, to oni dochodzą do momentu, w którym przestają potrzebować takich ogólnych w miarę porad. Szukają czegoś bardziej rozwiązującego ich bieżący problem teraz, czegoś głębszego.

Mój podcast to nie jest podcast, który jest studnią, gdzie masz wąską dziedzinę i tam wchodzimy bardzo, bardzo głęboko. Dotyka on różnych obszarów i pokazuje ludziom, co w nich powinni zmienić, na co zwrócić uwagę, jakich błędów uniknąć, i tak dalej. Jest więc naturalne, i ja się z tym godzę, i bardzo się z tego cieszę, że moi słuchacze w pewnym momencie zaczynają sięgać po coś głębszego. To też może być przyczyna.

Trudno tutaj jakoś jednoznacznie zdecydować i dla mnie statystyki nie są najważniejsze. Dla mnie… znaczy, jak my zaczynaliśmy nagrywać z Pawłem Tkaczykiem podcast, to przez pierwsze 3 lata nie mieliśmy dostępu do żadnych statystyk, a nagrywaliśmy po prostu dla siebie, bo nam się fajnie gadało. Ja teraz już po tych wszystkich latach właściwie… oczywiście cieszę się, gdy widzę, że ludzie słuchają, ale są takie tematy, o których chcę opowiedzieć i wiem, że one ludziom pomogą. Czy tych ludzi będzie mniej czy więcej, to nie ma aż tak kolosalnego znaczenia, jeżeli ja uważam, że ten temat jest ważny i chcę go zrobić.

Zdecydowanie odradzam też, zwłaszcza początkującym podcasterom, jakieś focusowanie się na statystykach, bo to jest błędne koło. Można się naprawdę nakręcać i kombinować, co tu zrobić, żeby one poszły w górę, a nie zawsze to jest najlepszy sposób na to, żeby one rzeczywiście poszły w górę.

Zgadzam z tym, że takie podejście sterowane przez fun z tego, że się można podzielić wiedzą i później przybić sobie piątkę z kimś, kto po prostu ci powie, że robisz fajną robotę, jest warte dużo, dużo więcej niż te wszystkie liczby, które stoją gdzieś z tyłu analyticsów.

Zwłaszcza że jest jeszcze jedna rzecz, którą czasami słyszałem na jakichś amerykańskich konferencjach: Czy nagrywałbyś podcast, którego słuchałoby 10 osób?, na przykład. Większość ludzi mówi: Ach, dla 10 osób to by mi się nie chciało. Wtedy pada drugie pytanie: A co by było, gdyby to było, na przykład 10 spośród 50 najbogatszych ludzi na świecie? To zmienia postać rzeczy, nie? Prawda jest taka, że jeśli patrzysz na słupki, nigdy nie wiesz, kto tam jest. Może więc nie są to najbogatsi ludzie na świecie, ale może się okazać, że wśród twoich słuchaczy, nawet jeżeli jest ich niewielu, jest osoba albo osoby, na których bardzo, bardzo ci zależy. Choćby z tego powodu fiksowanie się na cyferkach niekoniecznie ma sens.

Marku, wróćmy w takim razie do kontekstu e-Commerce-marketingowego. Zacznę trochę od bardziej technicznego nastawienia. Abstrahując od tego, że zgadzam się, iż fan jest bardzo ważny i podcast powinien też po prostu dawać satysfakcję, to pewnie są firmy, które będą chciały do tego podejść trochę bardziej strategicznie. To znaczy, budując sobie strategię marketingową, w którymś miejscu chcieliby umieścić podcast. Pytanie do ciebie: na których etapach takiego lejka marketingowego nagrywanie podcastu mogłoby sprawdzić się najlepiej?

W zasadzie można podcast umieścić na każdym etapie, a na którym najlepiej, to zaraz ci powiem. Dlaczego na każdym? Bo jeżeli mówimy o budowaniu świadomości, to fakt, że nagrywasz podcast, powoduje, że pojawiasz się w kanałach, w których wcześniej cię nie było. Pojawiasz się w aplikacjach podcastowych, których ludzie słuchają czy używają, w których szukają nowych podcastów, i mogą cię w ten sposób odkryć, a wcześniej by nie mogli. Pojawiasz się w wynikach Google, dlatego że tam też podcasty są i to w bardziej wyróżniony sposób.

Poza tym podcasty mają coś takiego, że ludzie je sobie polecają i bardzo często… Oczywiście, ja to mogę widzieć bardzo często, bo robię podcast. Pewnie też widzisz częściej, ale z całą pewnością to jest medium, które jest na tyle sexy, na tyle jeszcze świeże, że generuje takie polecenia. Na przykład w mediach społecznościowych ludzie proszą: Czy możecie mi polecić jakiś fajny podcast o czymś tam? i tam pojawiają się różne komentarze, podpowiedzi. Blogerzy tworzą listy np. Najlepsze podcasty o e-Commerce, Najlepsze podcasty o marketingu i tak dalej. To wszystko sprawia, że kiedy nagrywasz podcast, masz szansę dotrzeć do szerszego grona ludzi, do których inaczej byś nie dotarł.

Później wchodzimy na poziom zaangażowania i podcast tym się różni od blogów czy wideo, że zatrzymuje ludzi na dłużej. Robiłem takie testy u siebie, porównywałem z innymi twórcami, którzy tworzą treść w różnych formach. Zależało mi na takich twórcach, którzy tworzą tę samą treść, bo wtedy to porównanie jest miarodajne – w formie tekstowej, czyli wpisu na blogu, w formie podcastu i w formie wideo.

Co się okazuje? Okazuje się, że ta sama treść… Powiedzmy, że mamy godzinne nagranie, które jest też dostępne w formie właśnie wpisu na blogu. Więc ten wpis na blogu przyciąga, zatrzymuje ludzi na kilka minut, wideo zatrzymuje na kilkanaście minut, a podcast zatrzymuje na 40-50 minut, więc najdłużej z tych wszystkich form.

Jeżeli ktoś ma z tobą kontakt tak długo, to nie ma siły, to się przekłada na to… znaczy, on nie byłby z tobą tak długo, gdyby cię choć trochę nie lubił. A jeżeli cię lubi i słucha regularnie, i mówisz mądre rzeczy (a gdybyś mówił głupie, to by pewnie nie słuchał, jeżeli mówimy o jakimś podcaście merytorycznym), więc uznaje, że masz coś, co go interesuje, nabiera do ciebie zaufania. Więc w sytuacji, kiedy masz coś do sprzedania, to też będzie bardziej skłonny kupić. To jest, można powiedzieć, drugi etap.

Trzeci etap, czyli konwersja. Tu jest już trochę trudniej, dlatego że w przypadku podcastów nie ma takiego bezpośredniego, prostego mechanizmu: OK, słuchasz podcastu, to powiedz teraz „kupuję” i ta rzecz znajdzie się w twoim koszyku, pieniądze pobiorą się z konta i dostaniesz przesyłkę. Niestety, tak łatwo nie ma. Jest to trochę bardziej skomplikowane, bo trzeba skłonić tego człowieka, by gdzieś kliknął. Czy to będzie link w notatkach do podcastu, przekierowanie na jakiś landing page, to trzeba wykonać pewną dodatkową akcję.

Podsumowując więc: z mojego punktu widzenia, i też z doświadczenia innych podcasterów, z którymi rozmawiałem, najlepsze efekty daje zastosowanie podcastu w środku lejka, czyli wtedy, kiedy mówimy o kliencie, który już nas zna i chce, czy my chcemy, żeby się do nas przekonał, nabrał do nas zaufania, był bardziej skłonny kupić. Wtedy my jesteśmy w stanie rozbić jego obiekcje, odpowiedzieć na jego wątpliwości, pytania i wyjaśnić mu przewagę naszego rozwiązania nad rozwiązaniami konkurencji, i tak dalej. Środek lejka to jest więc doskonały moment, w którym podcast powinien się znaleźć.

Czas teraz na pytanie z serii rzeka. Ja pewnie zaraz pójdę sobie zrobić herbatę i dam ci trochę czasu, bo… podsumuję te dwie rzeczy, które padły dotychczas. Mówisz, że jeszcze jest dużo miejsca na tworzenie nowych podcastów i podcast może pracować właściwie w całym lejku marketingowym. Chciałbym, żebyśmy trochę to przekuli na praktykę. Gdybym był właścicielem firmy, która działa sobie w e-Commerce i szukał metod na zwiększenie sprzedaży w moim sklepie, to jak podcast mógłby mi w tym pomóc?

Pierwsza sprawa to przestawienie myślenia. Trzeba zapomnieć o tym, że ja chcę ludziom coś sprzedać, i zadać sobie pytanie: Czego ci ludzie potrzebują? Niekoniecznie ode mnie, niekoniecznie musi to być coś związanego z moją ofertą. Może, ale nie musi. Czego potrzebują, czego chcą? Najbardziej oczywisty przykład powiązania podcastu z ofertą firmy jest taki: sprzedaję artykuły biurowe, to zrobię podcast właśnie… o czym? O artykułach biurowych? Kto będzie tego słuchał? Ale jeżeli zrobię podcast o tym, jak wprowadzać różne produktywne zmiany w twoim miejscu pracy, to już zaczyna mieć sens, bo bardzo wiele osób chciałoby pracować bardziej produktywnie. Chcieliby dostawać wskazówki na ten temat, a przy okazji mówienia o tych wskazówkach ja jestem w stanie przemycić naprawdę wiele moich produktów, artykułów biurowych, które pomagają lepiej się zorganizować i zwiększyć produktywność. To jest pierwszy sposób powiązania podcastu z ofertą firmy.

Drugi sposób to jest: Zobaczmy trochę obok, nieco dalej. Gdybym miał sex shop, to raczej nie robiłbym podcastu o tym, czym się różni gadżet A od gadżetu B, od gadżetu C, bo to trzeba zobaczyć, a jeszcze lepiej poczuć. Raczej zaproponowałbym podcast z jakimiś na przykład opowiadaniami erotycznymi. Jeżeli ktoś będzie słuchał opowiadań erotycznych, to jest spora szansa, że będzie chciał wypróbować jakieś zabawki erotyczne. I w drugą stronę – jeżeli ktoś lubi sobie uprzyjemniać życie w sypialni za pomocą różnego rodzaju gadżetów, to całkiem możliwie, że jego też takie opowiadania zainteresują. Ja nie muszę w ogóle mówić o ofercie, o konkretnych produktach w takim podcaście. Wystarczy, że tam przy okazji znajdzie się moja marka jako producent czy sponsor, czy na końcu po prostu zaproszę, że jeśli chcesz kontynuować naszą wspólną przygodę, zajrzyj do sklepu. Teraz nie znam żadnej konkretnej nazwy, ale można by było wstawić, kto tam co chce.

Można pójść jeszcze o krok dalej, dlatego że, no właśnie, sex shop i opowiadania erotyczne to są tematy ze sobą jednak powiązane, ale wyobraź sobie, że masz sklep dla wędkarzy. Masz tam jakieś wędki, przynęty, tego typu rzeczy. Możesz zrobić podcast, który jest kompletnie na dowolny temat. Może to być podcast kryminalny. Chodzi o to, żeby dać tym ludziom coś, czego oni będą chcieli posłuchać, kiedy sobie siedzą i czekają na rybę. Nie wędkuję, więc nie wiem, co by się najlepiej nadawało. Pewnie trzeba by zbadać dokładnie grupę docelową, ale pewnie dałoby się znaleźć jakieś treści, które tym wędkarzom umilałyby czas, kiedy tak sobie siedzą.

Fajnym punktem odniesienia dla mnie jest marka Żywiec i Męskie Granie. To nie jest festiwal piwa, chociaż, oczywiście, ono tam jest dostępne. To nie jest nic związanego… znaczy, muzyka i piwo to są rzeczy, które kojarzą nam się dlatego, że często idą ze sobą w parze, ale tak naprawdę to są dwie osobne branże. I teraz muzyka, która jest prezentowana w ramach męskiego grania, to nie jest muzyka przypadkowa, to nie są koncerty smyczkowe, to nie jest jakiś metal. To jest taka muzyka, która trafia do odbiorców, których Żywiec identyfikuje ze swoimi klientami, grupą docelową.

Tak naprawdę więc, jeżeli popatrzymy na to w ten sposób, to oferta naszego sklepu nie ma wielkiego znaczenia dla tematyki podcastu. Znaczenie ma grupa odbiorców. Jeżeli my zaproponujemy im coś, czego oni będą chcieli posłuchać, bo to, na przykład, dostarczy im rozrywki albo skłoni ich do myślenia, albo po prostu zaciekawi, to jesteśmy w stanie, docierając do odpowiednich ludzi, zbudować z nimi lepszą relację, niż mieliśmy do tej pory, i gdzieś tam w perspektywie doprowadzić do konwersji, na której nam zależało od początku.

To brzmi jak taki kanon strategii content marketingowej, że najpierw należy poznać tego odbiorcę, a później szukać jak najszerzej. Z tą tylko gwiazdeczką, że pewnie przy takiej dalekiej podróży, o której ty powiedziałeś, w przypadku, na przykład, tych historii kryminalnych dla wędkarzy, to pewnie trzeba się nastawiać, że konwersja zbyt szybko nie nadejdzie. W długiej perspektywie jednak powinna.

Pewnie tak, przy czym wiesz, ja tutaj strzelam na oślep, dlatego że nie wiem, czy wędkarzy interesują bardziej historie kryminalne, czy inne. To jest kwestia zbadania właśnie tej konkretnej grupy docelowej, ale jeżeli się to zrobi… (dlatego to jest takie ważne i dobrze, że zwróciłeś na to uwagę), to ja nie strzelam w ciemno, tylko wiem, w którą stronę iść i jestem w stanie rzeczywiście osiągnąć dużo lepsze efekty, niż po prostu robiąc jakąś przypadkową treść.

Teraz trochę strach pytać, bo poszliśmy bardzo szeroko, ale czy w takim razie widzisz takie branże, gdzie rzeczywiście ten podcast może jednak niekoniecznie się przyda?

Wydaje mi się, że w takiej sytuacji, kiedy mamy do czynienia z jakimiś produktami bardzo podstawowymi, może to mieć mały sens, bo pewnie kupujemy je, kierując się trochę innymi kryteriami: bardziej znajomością marki, ceną, dostępnością w naszej okolicy, i tak dalej. Z drugiej strony wszystkie produkty, które sprzedajemy przez wartość, gdzie klient podejmuje pewną świadomą decyzję, zanim wybierze rozwiązanie A albo B, tam pole do popisu jest bardzo duże, bo możemy, mówiąc już bezpośrednio o produktach, wykazać przewagę rozwiązania A nad B. Jeżeli zaś mówimy o jakichś produktach, gdzie zakupy są bardziej emocjonalne, to możemy zbudować właśnie więź, relację z odbiorcą, która przechyli szalę na naszą stronę, żeby te emocje były rzeczywiście bliższe nam, niż, na przykład, konkurencji.

Zastanawia mnie… kiedy mówisz o tych emocjach, to ja też zwróciłem na to uwagę wcześniej. Gdy mówiłeś o podcastach, to najczęściej tam padały imiona i nazwiska.

Wydaje mi się, że jeśli mówimy o relacji z odbiorcą, to ona też przybiera taką formę bardziej osobistą. Wydaje mi się, przynajmniej ja tak mam, że trochę bardziej przywiązuję się do osób i do tego, co one mówią, niż do firm. Często jest tak, że też podcasty są wydawane przez firmy pod jakimś konkretnym brandem.

Moja obiekcja i perspektywa są takie, że wolę jednak, jak tam jest człowiek. Nieważne kto, ale ja sobie buduję z nim jakąś mentalną relację i wtedy czuję do niego zaufanie i mam takie trochę podejście, że jak robi coś firma, to tam prawdopodobnie jest autoreklama niezależnie od tego, czy tak jest. Tak już po prostu mam.

Z twojego punktu widzenia taka firma, która chciałaby wykorzystać podcast do sprzedaży w e-Commerce, bardziej powinna to robić marką osobistą na przykład szefa czy jakiegoś gwiazdora z działu marketingu, czy nie widzisz w ogóle problemu w tym, że to jest podcast wyprodukowany i wypuszczony przez firmę i tam się przewijają różne osoby?

Na pewno osoba prowadząca ma bardzo duże znaczenie, dlatego że de facto to z nią nawiązujemy relację i to jej głos, poczucie humoru, sposób komunikacji i te wszystkie inne cechy powodują, że my chętnie słuchamy albo nie słuchamy. To się więc się liczy. I teraz, czy firma… Ja rzeczywiście szukałem w głowie jakichś przykładów podcastów firmowych i pierwsze, drugie, trzecie i siódme przykłady, które przychodzą do głowy, są zwykle beznadziejne. Zwłaszcza jeśli to robi korporacja i to jest takie, wiesz, takie nadęte, sztuczne i tam kompletnie nie ma człowieka, więc to… w sensie, słychać go, ale nie ma tam jego osobowości, tylko taki jest w korporacyjny sznyt, którego ja nie mogę. Niektórzy lubią, ale ja akurat nie.

Widać, że tam czasami dział marketingu pisze też content takiemu człowiekowi.

Tak.

On musi być zgodny z linią firmy…

… dokładnie, tak, i to przechodzi jeszcze przez akceptację. Dramat! Natomiast zastanawiając się nad jakimś kontrprzykładem, rzeczywiście doszedłem do wniosku: jest taki podcast Dziennik Budowy Firmy według Fox Strategy robiony przez agencję SEO z Wrocławia. To jest tak, że oni są małym zespołem, robią to wspólnie i wtedy nabiera to sensu, bo rzeczywiście jesteś w stanie zobaczyć, że ta firma to są te konkretne osoby. One są wszystkie zaangażowane, one są… każdy ma trochę inny charakter.

Rzeczywiście da się to zrobić, jeżeli mamy mały zespół i on się mocno identyfikuje z firmą i chcemy go pokazywać, żeby ci nasi ludzie w środku też nie byli anonimowi dla naszych klientów, to jak najbardziej, to myślę, że da się, tylko… No właśnie, przychodzi taki moment rozwoju organizacji, kiedy prawdopodobnie staje się to coraz trudniejsze, bo albo mamy taki wewnętrzny krąg ludzi, którzy robią ten podcast, albo on się staje taki coraz… z punktu widzenia słuchacza, coraz bardziej właśnie anonimowy, bo tych ludzi przybywa, więc nie wiem, jak to będzie, jeśli oni będą się rozrastać bardzo mocno. Zobaczymy.

Co do zatrudnienia gwiazdy, to z jednej strony może być to kapitalny pomysł, bo rzeczywiście, można znaleźć człowieka, który będzie głosem naszego brandu i będzie w stanie poprowadzić świetnie taki podcast. Jest tutaj takie ryzyko, że jeżeli ten człowiek z jakiegokolwiek powodu będzie chciał zrezygnować, albo my z niego, to cały ten kapitał zaufania i wspólnej relacji z nim, który został zbudowany… No właśnie, to będzie relacja z nim! Ona się urwie.

Dobrym przykładem tutaj jest Top Gear, który przecież był produkowany przez BBC przez lata, i była tam ta trójka prowadzących, która robiła to genialne, po czym wystąpiły pewne sytuacje, które sprawiły, że ich drogi się rozeszły. Ci trzej panowie odeszli. BBC zrobiło kolejny Top Gear z innymi prowadzącymi i to była katastrofa. Tego się nie dało oglądać, mimo że ten sam producent, potężne zasoby, możliwości zrobienia castingu i wyłowienia naprawdę kogo chcesz do prowadzenia tego programu, ogromne doświadczenie z produkowania tych wszystkich sezonów.

Wszystkie atuty, można powiedzieć, były po stronie BBC poza prowadzącymi. Okazało się, że byli oni w tym przypadku niezastąpieni. Odeszli do Amazona, robią swój program i może to są inne zasięgi, bo też zupełnie inne medium, ale ta ich osobowość też się broni w tym innym medium. Tak to jest z gwiazdami.

Firma Leadpages, która specjalizuje się w robieniu stron lądowania, miała kiedyś taki podcast, który prowadził Tim Page. On pracował u nich jako specjalista od edukacji klientów. Bardzo często robił webinary i prowadził też właśnie podcast. Robił to kapitalnie. On jest aktorem, dosyć takim nawet popularnym, może nie z twarzy, ale właśnie z głosu. Podkładał głos w jakichś kreskówkach. Robił to świetnie i kiedy on stamtąd odszedł, to ja obserwowałem trochę, co się tam działo z tym podcastem. Oni najpierw próbowali go kontynuować. Ogłosili, że to jest ciąg dalszy, ale zupełnie nowy i pod tą samą nazwą próbowali go robić. Nie poszło im to. Chyba tylko kilkanaście odcinków się ukazało. Później stworzyli nowy podcast z inną nazwą, koncepcją, kto inny go prowadził. Ostatni odcinek, jaki widziałem, ukazał się chyba w 2019 roku, więc też gdzieś to się rozmyło.

I znowu mamy dowód na to, że jednak podcast opiera się na osobie prowadzącego. Jeżeli on jest jeden, to w zasadzie ma na to wszystko monopol. Bo jeszcze, jeśli jest dwóch, to powiedzmy, część ludzi woli jednego z nich, być może zostaną, gdy on odejdzie. Jeżeli robimy podcast w grupie, to też, jeżeli jedna osoba z takiej grupy wypadnie, to jest szansa, że ci pozostali jakoś to pociągną.

Dochodzimy do ostatniego rozwiązania, czyli do właściciela czy szefa, który ma to prowadzić i to jest z mojego punktu widzenia najlepsze rozwiązanie. Oczywiście nie każdy szef, właściciel przedsiębiorstwa ma chęć i predyspozycje do tego, żeby gadać do mikrofonu, ale jeżeli się odważy, spróbuje, wkręci się i to polubi, jest to kapitalne rozwiązanie. Przede wszystkim są też różne zalety, ale chyba największa jest taka, że on nie musi niczego z nikim konsultować. To jest jego firma, on może powiedzieć, co chce, i to się czuje. Nie jest wtedy ograniczony żadnymi korporacyjnymi regułami, bo to on je ustala i może je w dowolnym momencie zmienić, jeżeli ma taką ochotę. Ja bym więc, jeżeli to tylko możliwe, właśnie zachęcał samych przedsiębiorców, żeby oni to brali na siebie.

Oczywiście, to zajmuje czas. Wiadomo, tego zawsze przedsiębiorcom najbardziej brakuje – czasu. Jednak akurat ten czas włożony w tworzenie treści, zwłaszcza z mojego punktu widzenia, podcastów, jest czasem dobrze zainwestowany, bo już pomijając wszystkie inne rzeczy, podcasty też można konwertować na inne media i rzeczywiście wykorzystywać te treści w różnych kanałach, i tym samym przyciągać klientów.

Zahaczyłeś o tę część techniczną przy okazji wspominania o predyspozycjach. Myślę, że to jest dobry moment, żebyśmy trochę o tej części techniczno-produkcyjnej porozmawiali. Pierwsze pytanie jest o to, co się kryje za tymi predyspozycjami. Kto według ciebie w ogóle się nie nadaje, pomijając brak czasu, do tego, żeby faktycznie nagrywać i dlaczego tak uważasz?

Są tacy ludzie, którzy kompletnie tego nie czują. Oni nie lubią mówić, odzywać się. Nie mówię o tych, którzy są introwertykami i tak dalej, bo oni bardzo często są świetnymi podcasterami. Introwertyzm to nie jest zamknięcie się w sobie czy skrajna nieśmiałość, tylko jest to po prostu to, że my nie potrzebujemy zbyt wielu kontaktów z innymi ludźmi, żeby czuć się dobrze.

Jestem tego świetnym przykładem.

Ja tak samo! Wiesz, ja uwielbiam, na przykład, jechać na konferencje, gdzie spotykam różnych znajomych i tak dalej, tyle, że gdy jestem na takiej konferencji przez dwa dni, to później przez trzy dni muszę dochodzić do siebie, żeby odpocząć, i wtedy nikogo nie chcę wiedzieć. Jeżeli ktoś tak ma, to jak najbardziej może się okazać, że jest świetnym podcasterem, bo znam bardzo wielu introwertyków, którzy nimi są.

Bardziej chodzi o to, że ktoś strasznie się krępuje i nie chce, przede wszystkim nie chce mówić. Znam też takie przypadki, kiedy ludzie z różnych powodów nie chcieli, obawiali się tego mówienia do innych, ale gdzieś czuli w sobie taką tęsknotę… Czuli, że jakby coś powiedzieli do tego mikrofonu i zrobili to kilka razy, nabrali pewności siebie, to może by to nawet było fajne i by im sprawiało radość. Tylko trudno im było się przełamać. Takie więc osoby mogą jak najbardziej właśnie przejść tę drogę i się rozkręcić.

Oczywiście, są takie przypadki, wiesz, jeżeli ktoś miał jakieś problemy medyczne z aparatem mowy, przeszedł jakiś ciężki wypadek i mówi po prostu bardzo, bardzo niewyraźnie, to może być mu trudno znaleźć odbiorców, bo wtedy słuchanie go będzie wymagało bardzo dużego wysiłku.

Może być tak, że ktoś bardzo zaniedbał całą sferę komunikacyjną. To zwykle nie tyle on, co nauczyciele czy rodzice, i ma niesamowicie ubogie słownictwo, powtarza w kółko jakieś wtrącone słowa. To wszystko to są rzeczy, nad którymi można pracować i je poprawić. Podcast pomaga poprawić te swoje umiejętności komunikacyjne, ale to nie jest tak, że ja bym sugerował komuś, kto przerwał edukację na szkole podstawowej i siedział zamknięty w jakimś domku w lesie i do nikogo się nie odzywał, żeby nagle zaczął nagrywać podcast, bo prawdopodobnie będzie mu po prostu trudno swobodnie to robić. Tutaj jednak swoboda ma dość duże znaczenie. Są więc różnego rodzaju przeszkody.

Myślę, że to jest dobry moment na pytanie, czy przeszkodą jest to, że… bo wiem, że większość osób tak myśli. Czy przeszkodą jest to, że ja siebie nagram, puszczam sobie to nagranie i czuję, że brzmię jak głupek?

To jest często powtarzana obawa, dlatego że my wszyscy słyszymy się przez całe życie inaczej, niż słyszy nas reszta świata, bo słyszymy się wewnątrz swojej głowy. Kiedy mówimy, to nasz… tutaj nam wszystko wibruje i ten dźwięk, który inni słyszą, wpada do nich przez małżowiny uszne. My słyszymy w środku siebie. Jeśli zatkasz sobie uszy i będziesz coś mówił, to nie będzie tak, że nie słyszysz, tylko ten dźwięk jednak w środku ciebie jest.

Nie ma więc nic dziwnego w tym, że kiedy nagle słyszymy swój głos na nagraniu, to myślimy sobie: Boże, co to… Ja w ogóle tak nie brzmię. To nie jest mój głos! To jest paskudne! Właściwie bardzo, bardzo, bardzo rzadko się zdarza, że ktoś tak nie ma. To jest kwestia kontrastu. My przywykliśmy do jakiegoś myślenia o własnym głosie i nagle odkrywamy, że ten głos brzmi inaczej. Nie znaczy to, że brzmi źle. On brzmi nie tak, jak ja myślałem, że brzmi. To jest więc powód tego dyskomfortu.

Tutaj rozwiązanie jest z jednej strony trudne, bo to trzeba gdzieś w głowie pogodzić się z tym i przełamać, ale jeżeli nagramy parę słów czy zdań i włączymy to komukolwiek innemu, i zapytamy: Czy mój głos nie brzmi jakoś dziwnie?, to założę się, że ta druga osoba powie: Nie. No, normalnie! Dla wszystkich innych twój głos brzmi normalnie, tylko dla ciebie brzmi inaczej.

Marku, jaki więc powinien być ten pierwszy krok? Zaczynam myśleć o podcaście, chcę rozpocząć tę przygodę i pewnie jest lepszy i gorszy sposób na rozpoczynanie. Jaki według ciebie jest optymalny?

Ja bym nie zaczynał na pewno od obkupywania się w sprzęt, dlatego że z tym zawsze zdążymy i też nie ma co tutaj szaleć na początku, zwłaszcza że jeżeli się chce, to można tam naprawdę sporo pieniędzy wydać, a zupełnie niepotrzebnie. Ja bym zaczął od zastanowienia się nad paroma rzeczami.

Po pierwsze, o czym ja w ogóle chcę mówić i do kogo? Dla kogo to będzie? Mam więc temat i grupę odbiorców. Jak już to mam, to wtedy zastanawiam się, dlaczego ci odbiorcy mieliby słuchać tego, co ja mam im do powiedzenia? Co oni będą z tego mieli? Mogą mieć z tego różne korzyści. Mogą mieć rozrywkę, jakieś właśnie emocje, tak jak w przypadku choćby podcastów kryminalnych. Mogą mieć wiedzę, inspirację, odkrywać, zaspokajać swoją ciekawość. Tutaj więc mogą się czegoś nauczyć. Jest wiele różnych sposobów, na które można odpowiedzieć na to pytanie. Co więc oni będą z tego mieli?

Jeszcze jedno, bardzo ważne pytanie: co ja będę z tego miał? OK – będę mówił, będą ludzie, oni będą tego słuchać, ale po co mi to? Co ja będę z tego miał? I tutaj też nie chodzi o to, żebym ja od razu miał z tego miliony monet, chociaż jakby to nigdy nie przeszkadza, ale czy ja zaspokoję jakąś swoją potrzebę? Na przykład, jeżeli chcę, tak jestem zbudowany, że chcę uczyć innych ludzi tego, co sam umiem, to mogę zaspokoić te potrzeby za pomocą podcastu. Jeżeli jestem kreatywny i lubię tworzyć coś, co potem udostępniam ludziom i oni się tym cieszą, to też mogę zaspokoić tę potrzebę za pomocą podcastu. Mogę wykorzystać go do zarabiania pieniędzy, nawiązywania kontaktów. Tutaj odpowiedzi jest wiele, tak że to jest takie dość proste ćwiczenie mentalne, można powiedzieć. Te cztery pytania, czyli: o czym? do kogo? co on będzie z tego miał? co ja będę z tego miał? Nad tym trzeba się zastanowić.

Z technicznych rzeczy to jest właśnie kwestia znalezienia odpowiedniego pomieszczenia i nagrania jakichś paru próbek. Nie trzeba tutaj wielkiego sprzętu, zwłaszcza na początek. Mam nawet na blogu taki wpis o tym, jak nagrać podcast, nie wydając ani złotówki, bo można to zrobić, więc jak będziesz chciał podlinkować, to można. To na takim wstępnym etapie zwłaszcza, to wcale nie jest skomplikowane ani tym bardziej drogie.

Pewnie, że będę chciał podlinkować. Mam nadzieję, że znajdę. Jeśli nie znajdę, to się dopytam i podeślesz.

Zastanawiam się, czy warto zrobić sobie… nie wiem, jak to ładnie nazwać, może taki test objętościowy? To znaczy zbadać, czy ta tematyka, o której ja chcę opowiadać, pozwoli mi stworzyć więcej, niż, na przykład, 5 odcinków, zanim mi się skończą wszystkie pomysły?

Zdecydowanie tak, bo faktycznie czasami jest tak, że niektórzy mają jakiś pomysł na podcast. Ja zawsze zachęcam, żeby sobie rozpisać nawet kilkanaście odcinków. Jeśli ktoś ma wenę, to może być ich i więcej, bo może być też tak, że ten nasz temat na podcast jest zbyt wąski. Gdy zaczniemy sobie to rozpisywać, to się okazuje, że my tak naprawdę mamy pomysł może na książkę, która będzie miała 12 rozdziałów, ale co dalej, to w zasadzie powiedzieliśmy wszystko, co chcieliśmy powiedzieć, więc niekoniecznie będzie z tego… To znaczy, może być z tego podcast, taka zamknięta seria dwunastoodcinkowa, ale niekoniecznie będzie z tego taki podcast, który będzie się ukazywał regularnie i kolejne odcinki będą tam z czasem dochodzić. To jest więc jedna sprawa.

Druga sprawa jest taka, że kiedy rozpisujemy sobie te pomysły na odcinki, to też jest to dla nas test, na ile nas ten temat kręci. Jeżeli my po wypisaniu pięciu czy siedmiu odcinków dojdziemy do wniosku, że męczymy się z tymi kolejnymi i musimy się zmuszać i w zasadzie można by tam coś, ale czy mi się chce? To już jest sygnał, że być może warto się zastanowić nad jakimś innym tematem – może trochę szerszym, widzianym z innym perspektywy? To nie znaczy, że ten temat jest w ogóle zły. Może po prostu trzeba go trochę inaczej potraktować?

Takie rady, o których mówisz, podejrzewam, że też… ja co prawda byłem na drugiej edycji kursu Podcast Pro. Podejrzewam, że w dziesiątej może być więcej rad tego typu, i domyślam się, że często podcasterzy zwracają się do ciebie z różnymi problemami i masz okazję pokonsultować, i pomóc innym wyjść z opresji. Jakie to są najczęściej problemy, z którymi zwracają się początkujący podcasterzy?

Bardzo często pytam takich ludzi, którzy myślą o nagrywaniu podcastu, co ich powstrzymuje. No bo kurczę, jeżeli byś chciał, to dlaczego tego nie robisz? Tutaj często pojawia się ten argument o głosie, o którym już powiedzieliśmy, bo każdy słyszy się inaczej niż cała reszta świata. Pojawia się często taki argument: Nie jestem elokwentny, bo kiedy słuchamy podcasterów, to nam się wydaje, że oni są tacy mądrzy, oczytani, tak wszystko wiedzą, i tak dalej.

Zdarza się, że ktoś rzeczywiście ma ogromną wiedzę, umiejętność ułożenia sobie jej w głowie. Siada, nagrywa i da się tego słuchać, ale to są niesamowicie rzadkie przypadki. Najczęściej to, co my odbieramy jako elokwencję podcastera, wynika po prostu z przygotowania. Chodzi o to, żeby usiąść, wynotować sobie w punktach, o czym ja chcę powiedzieć, i o tym powiedzieć. Żeby mieć to przemyślane, a nie po prostu mieć tylko temat zapisany w czterech słowach, i teraz będę wokół tego rzeźbił, bo to nie jest najlepszy pomysł. Wtedy faktycznie będziemy bardziej krążyć.

Pojawia się dość często taka obawa, że nie jestem ekspertem. Nie wiem w sumie, skąd się to bierze, ale niektórzy uważają, że to prawie jak napisanie książki na jakiś temat, że tutaj powinienem mieć jakieś tytuły naukowe i 70 lat doświadczenia w danej dziedzinie, żeby móc występować jako autorytet. No nie! Prawda jest taka, że nie musisz być ekspertem, mieć w ogóle formalnego wykształcenia czy przygotowania w danej dziedzinie. Ważne, że masz własne doświadczenia w niej i nie chodzi o to, żeby silić się na bycie ekspertem i błyskać jakimiś fachowymi określeniami, bo to akurat jest zły pomysł. Chodzi o to, żeby po prostu tym swoim doświadczeniem się dzielić.

Sama taka forma jest niesamowicie cenna, bo jeżeli przeszedłeś jakąś drogę i okazało się, że coś u ciebie zadziałało lub nie, na coś się dałeś nabrać, gdzieś się potknąłeś, a coś wyszło super, to inna osoba, która będzie chciała też iść taką drogą, niesamowicie dużo skorzysta, jeżeli usłyszy o twoich doświadczeniach.

To nie są jakieś regułki wypisane w podręcznikach, jakieś takie, wiesz, jak są wpisy na blogach: 5 sposobów na to, jak coś tam zrobić. To są twoje subiektywne doświadczenia. Ty to przeszedłeś. Tu zrobiłeś dobrze, tu źle, wyciągnąłeś wnioski, poprawiłeś się i o tym opowiadasz. To jest kapitalne z punktu widzenia kogoś, kto mierzy się z podobnymi problemami, więc wcale nie trzeba być ekspertem.

Jeżeli chodzi o problemy i obawy, to pojawia się też czasami obawa techniczna, że ja nie dam rady, bo to takie wszystko skomplikowane. Faktycznie, jak ja czasami patrzę na różne grupy dla podcasterów, gdzie są czasami tacy „talibowie dźwięku”, którzy głoszą: Tutaj musi być wszystko tak! Takie i takie parametry i tak dalej i w ogóle, że jak można nagrywać komórką?! Przecież to zbrodnia! Jak czytam takie komentarze i widzę, jak czasami ktoś się upiera, że jakiś jeden konkretny program to jest w ogóle najlepszy do montażu, bo on ma tam pierdyliard funkcji, to myślę sobie, że gdybym nic nie wiedział na ten temat i zobaczyłbym coś takiego, to też bym się bał, że nie dam rady, bo faktycznie… Wiesz, to jest tak, jakbyś był licealistą i nagle usiadł przy stoliku z dwoma profesorami kardiochirurgii, którzy rozmawiają o jakichś skomplikowanych procedurach medycznych. Nie będziesz też nic z tego wiedział i pomyślisz sobie: Boże, jakie to skomplikowane! ale jakby… możesz iść na medycynę, nie musisz być kardiochirurgiem. Możesz robić inne rzeczy, które być może są mniej skomplikowane.

W podcastach też tak jest, że jak się chce, to można tam masę rzeczy skomplikować i uczynić trudnymi, ale można też naprawdę pójść prostą drogą, skorzystać z bardzo przyjaznych rozwiązań, nauczyć się paru rzeczy. Jasne, że paru rzeczy trzeba się nauczyć, ale montaż dźwięku dla 90% podcasterów to jest kilka prostych czynności. To jest po prostu zaznaczanie fragmentów, wycinanie ich, przesuwanie, nakładanie i tyle. To nie jest więc wcale bardzo skomplikowane.

Jeszcze taka rzecz, która się pojawia być może w trochę bardziej moim świecie, niż generalnie w świecie podcastowym, bo ja mam często do czynienia z przedsiębiorcami, którzy podcastują, to jest brak czasu, który często wielu osobom doskwiera. Jednak tutaj też rozwiązanie jest dość proste, bo naprawdę wiele rzeczy w całym procesie tworzenia podcastu można wydelegować.

Można zrobić tak, że nawet w zebraniu materiałów w jakimś researchu przed odcinkiem ktoś ci pomoże. Ty tylko przychodzisz, nagrywasz to, co chcesz nagrać, czyli układasz sobie w głowie, co chcesz powiedzieć, i to mówisz. Całą resztę można wydelegować, czyli ktoś inny to weźmie, zmontuje, umieści w odpowiednim miejscu w Internecie, zrobi posty do mediów społecznościowych czy co tam trzeba, żeby to promować, zrobi z tego wpis na blogu, dołoży notatki, i tak dalej. Jeżeli więc ktoś traktuje podcast jako przedłużenie swojego biznesu, to zwykle ma też przewidziany jakiś budżet na tego typu działania content marketingowe. Jeżeli się tylko chce, można spokojnie sporo tych czynności wydelegować.

Jak powiedziałeś o tych kwestiach technicznych, czyli właśnie odpowiednim sprzęcie, wygłuszeniu i tak dalej, to wydaje mi się też, że bardzo mało ludzi ma taką… może nie dopuszczają do siebie tej świadomości, w jaki sposób są w ogóle słuchani. Myślę, że wielu ludzi może sobie wyobraża to słuchanie do kolacji lub spania.

Prawda jest taka, że może być tak, że ta super technologia, która stoi za nagraniem odcinka, później jest wykorzystana na słuchawkach dousznych podczas biegów, korków, w środku miasta, gdzie ludzie trąbią, wszystko syczy i właściwie fajnie, że w ogóle coś słychać. Może więc nie warto aż tak przesadzać, bo tej jakości w pewnym momencie można nawet nie zauważyć, jeżeli ktoś…

Tak! Poza tym odcinki podcastu są też rozprzestrzeniane po świecie w plikach .mp3, które już same w sobie są skompresowanym formatem, więc to nie jest audiofilski format, gdzie słychać każdą częstotliwość, taki format użytkowy, żeby te pliki nie były za ciężkie. To jest jedna sprawa.

Słucha się tego w różnych warunkach i tutaj od razu mi się przypomniało… Ostatnio byłem ciekawy, gdzie oni tego słuchają, więc poprosiłem: Jak możecie, to wrzućcie… teraz słuchacie tego odcinka, kończycie go słuchać. Wrzućcie zdjęcie miejsca, w którym jesteście, bo ciekawy jestem właśnie warunków.

Tam był cały przekrój: w samochodzie, przy komputerze w czasie pracy, podczas jazdy rowerem, biegania. Czego byś nie wymyślił, można znaleźć ludzi, którzy w takich warunkach słuchają. Takim fajerwerkiem dla mnie jest jeden słuchacz, który mnie słucha na basenie, pływając, bo ma takie słuchawki, które działają pod wodą. Można więc, rzeczywiście, słuchać w różnych warunkach i nie ma co się katować tym, że to ma być jakiś turboczysty, sterylny, laboratoryjny czy studyjny dźwięk. Oczywiście, on powinien mieć odpowiednie parametry, żeby był zrozumiały również w tych trudnych warunkach, bo to niesamowicie duże wyzwanie, żeby ktoś, gdy słucha twojego podcastu podczas koszenia trawnika, żeby ten dźwięk przebił się przez hałas kosiarki. To wcale nie znaczy, że do tego musisz mieć mikrofon za dwa tysiące i mikser za pięć.

A jeżeli chodzi o błędy? Bo problemy to bardziej chyba taka część jeszcze przed rozpoczęciem nagrywania. A jakie są ulubione błędy, które obserwujesz, kiedy już ten podcast zostanie wyprodukowany?

Ja cały proces tworzenia podcastu podzieliłem sobie na sześć etapów. Czyli najpierw są fundamenty, kiedy zastanawiamy się, co to będzie. Potem mamy: planowanie odcinka, nagrywanie, montaż, dystrybucja i promocja. To jest sześć etapów. Na każdym z nich można popełnić błędy. Czyli po kolei.

Najpierw fundamenty – ten moment, kiedy myślimy o podcaście jako całości. Jeżeli nie określę sobie grupy docelowej, celu, po co ja to w ogóle robię, co ci ludzie będą z tego mieć, to się wszystko rozjedzie. To jest błąd pierwszy.

Później mamy planowanie odcinka i niektórzy tutaj idą o siedem kroków za daleko i postanawiają być tacy świetni i perfekcyjni, więc piszą sobie treść tego odcinka słowo po słowie, a potem siadają i to czytają. To w niektórych przypadkach ma sens, bo jeżeli tworzę historie kryminalne i odtwarzam tam jakąś sytuację i tak naprawdę tworzę opowiadanie kryminalne, które odczytuję, to jeszcze ma to swoją rolę. Jednak w większości przypadków, kiedy chcę powiedzieć, na przykład, o swoich doświadczeniach, to takie czytanie z kartki jest dramatycznie trudne do słuchania. Dlatego że, po pierwsze, tam jest mniej tego prawdziwego człowieka i trochę… ja wiem, że tam się nic nie wydarzy jakiegoś niezwykłego. My się uczymy pisania w szkole i zwykle, gdy coś napiszemy, to jest to bardziej nudne i tam nie będzie żadnej niespodzianki, nic się nikomu nie wymsknie, bo co mu się ma wymsknąć, jak ma napisane?

Po drugie, większość ludzi nie jest aktorami. Czasami nawet trudno słuchać aktorów czytających audiobooki. A jeśli czyta taki napisany przez siebie tekst człowiek, który nie ma zasobów szkoły aktorskiej i niekoniecznie ten tekst dobrze interpretuje, to jest czasami męka. Raczej więc radziłbym, żeby owszem, przygotować się, przemyśleć, rozpisać sobie w punktach czy w formie jakiejś mapy myśli to, co chcemy powiedzieć, ale jednak nie pisać tego słowo po słowie, bo to jest później najczęściej dość męczące.

Dalej – nagrywanie. Tu można popełnić różne błędy związane choćby z doborem pomieszczenia czy właśnie sprzętu, złymi ustawieniami. Takie błędy techniczne, które powodują, że później w tym nagraniu jest jakiś pogłos jak w studni, albo jest przester i ten dźwięk jest trzeszczący, albo są jakieś stuki, szumy, trzaski. Różne rzeczy mogą pójść nie tak.

Następnie mamy montaż. Na tym etapie są tacy, którzy po prostu wycinają wszystko. Jeżeli coś nie jest słowem, to to wytnijmy. Później masz podcast, w którym człowiek przez godzinę nie oddycha, który ma wycięte po prostu wszystko, co da się wyciąć. To też jest absurdalne, dlatego że jednak ludzie oddychają i słuchacz nie oczekuje tego, że ty nie będziesz oddychał. Jest to nawet trochę męczące, gdy się kogoś takiego słucha. Poza tym niektórzy też po prostu nie umieją dobrze ciąć. To jest w sumie prosta umiejętność, ale trzeba wiedzieć, jak to zrobić, żeby wycinać w taki sposób, żeby tych cięć nie było słychać, żeby to brzmiało w naturalny sposób, a niektórzy tną tak, że słowa są gdzieś poucinane i tak dalej.

Mamy jeszcze dwa etapy, czyli dystrybucja i promocja. Jeżeli chodzi o pierwszy z nich, to mamy na rynku bardzo wiele aplikacji podcastowych. Liczą się tak naprawdę dwie, trzy, czyli Spotify, Google Podcast, Apple Podcast. Do tego jeszcze trochę w Polsce Podcast Addict i być może inni mają swoje ulubione. One też są obecne na rynku w trochę mniejszym zakresie. Jednak w głównych aplikacjach trzeba być.

Poza tym można też być z podcastem na YouTube, nawet jeżeli się nie nagrywa wideo. To też jest dodatkowy kanał dystrybucji. Błędem może być to, że my po prostu ten podcast wrzucimy tylko na swoją stronę w formie .mp3 do odsłuchania, no i to wtedy nawet nie jest podcast. To musi być umieszczone w odpowiednim miejscu i połączone z tymi wszystkimi aplikacjami, żeby nowe odcinki, które dodajemy, docierały do ludzi tam, gdzie oni słuchają.

No i ostatni etap, czyli promocja. Tutaj błędem jest po prostu jej brak. Nie ma co liczyć na to, że coś nagramy, ludzie to odkryją i przyjdą posłuchać. Trzeba się trochę postarać, żeby ludzie dowiedzieli się o tym, że nagrywamy, żeby zachęcić ich do posłuchania, żeby przypominać im o naszym istnieniu i żeby ciągle starać się docierać do nowych osób, które może chciałyby nas posłuchać, tylko nie wiedzą, że my tam jesteśmy.

Na koniec już przejdziemy do części, nazwijmy to, inspiracyjnej. Trochę dzisiaj różnych podcastów padło. Postaram się je wszystkie podlinkować. Zresztą ja większość z nich słyszałem, może poza tym nurkowym, ale też chętnie posłucham.

On jest nowy, jego jeszcze nie ma momencie, kiedy rozmawiamy. Wiem, że Kamil już pracuje nad nim, ale jak się wejdzie na spodwody.pl, to tam się można zapisać, i jak tylko podcast się pojawi, to dostaniesz informację, że jest.

OK, w ramach poszerzania horyzontów na pewno sobie spojrzę. A dla naszych słuchaczy, w ramach poszerzania horyzontów, to czy znasz taki przykład, który mógłby być dla nich inspiracją? Cały czas rozmawiamy w kontekście e-Commerce’owym i pytanie: czy są takie podcasty, które rzeczywiście mają na celu nakręcanie tego e-Commerce dla właścicieli?

Mam ten problem, że w zasadzie nie zajmuję się na co dzień e-Commerce, więc też nie szukam specjalnie takich podcastów. Z jednej strony mógłbym powiedzieć: jest cała masa takich podcastów, bo jest sporo podcastów biznesowych związanych z różnymi tematami pokrewnymi wokół e-Commerce, więc tutaj jest na pewno z czego wybierać.

Z takich podcastów, które kojarzę, o e-Commerce, to są Rozmowy na zapleczu Grzegorza Frątczaka. On też robił mój kurs, więc stąd wiem, bo szanse na to, że akurat na niego bym trafił, są może mniejsze. Natomiast są też takie podcasty o SEO, które z jednej strony znam z kursu, jak właśnie Dziennik budowy firmy według Foxstrategy, jak Marketing z Redseo Pawła Rabinka. Jest podcast Mateusza Wyciślika Growth hacking po polsku, który nie jest bezpośrednio o e-Commerce, ale też porusza tematy, które ludzi z tej dziedziny mogą zainteresować.

Nie powiem ci teraz tytułów, ale zauważyłem w ostatnio, że ludzie od SEO się uaktywnili, jeżeli chodzi o podcasty. Dla mnie jest to sygnałem, że oni widzą w tym potencjał, czyli widzą wpływ nagrywania podcastu na SEO i na to, że podcast zwiększa szanse bycia odnalezionym również w Google, co, myślę, jest bardzo cenną informacją.

Także widziałem w Google, bo czasami szukam różnych… zwłaszcza jeżeli ktoś mi rzuci wyzwanie: A bo nie ma podcastów o tym albo o tamtym, więc ja czasami wtedy wpisuję w Google: Podcasty o… i od razu mi wyskakują. Widziałem w Google, że są takie listy podcastów o e-Commerce, gdzie też twój podcast jest polecany, także gratuluję. To jest zawsze bardzo fajne i miłe, więc jeżeli ktoś szuka, to ja akurat, jeżeli chodzi o sam e-Commerce, może nie jestem świetnym źródłem informacji, ale są z pewnością takie podcasty po polsku. Są nie tylko o samym handlu, ale też o takich właśnie tematach pokrewnych.

A gdybym cię zapytał o tę drugą perspektywę? To znaczy taka firma, która ma swój sklep internetowy i chciałaby nagrywać podcast, który pomoże jej w prezentacji swojej oferty produktowej czy pomoże jej przesuwać tych użytkowników w lejku marketingowym, czyli taki podcast, który de facto jest kanałem do uprawiania marketingu firmy e-Commerce’owej, czyli już nie wsparcia, ale samej firmy, która tę sprzedaż prowadzi, to przychodzi ci coś do głowy?

Zastanawiam się… Jeżeli mówimy o takim e-Commerce produktowym, to niekoniecznie. Jeżeli mówimy generalnie o sprzedawaniu przez Internet, to teraz wszystko się tam sprzedaje, tak że takich rzeczy jest już dużo więcej.

Dla mnie takim bardzo fajnym przykładem był ten podcast Leadpages. To jest też, myślę, ciekawe z punktu widzenia kogoś, kto zajmuje się e-Commerce, dlatego że ten oryginalny podcast prowadzony przez Tima Page’a miał taką konstrukcję, że Leadpages ma wielu różnych klientów z całego świata i im wszystkim w zasadzie chodzi o to samo. Oni chcą tworzyć strony lądowania i pop-upy, które będą lepiej konwertować. Mając cały przekrój swoich klientów i mając też dostęp do statystyk przecież, bo są operatorem platformy, oni zapraszali do tego podcastu przedstawicieli firm, które korzystają z Leadpages i zrobiły bardzo udane kampanie albo poprawiły konwersje w swoim lejku za pomocą różnych zabiegów. To były krótkie odcinki, trwały, z tego, co pamiętam, kilkanaście minut. W jednym odcinku omawiano jakiś jeden sposób właśnie na zwiększenie konwersji w pop-upie albo stronie lądowania.

Prowadzący Tim Page przesłuchiwał, można powiedzieć, takiego klienta, pytał go: Co chcieliście osiągnąć, co zrobiliście, co zadziałało a co nie, i jakie wyniki, więc to prosta w sumie forma, a taka dość ciekawa. Oczywiście, z punktu widzenia Leadpages to pomagało promować i sprzedawać ich produkt, który był pod spodem tego wszystkiego, co klienci osiągali. Czyli OK, klient zastosował jakiś chwyt, który zwiększył mu konwersję o 68% i zrobił to na Leadpages.

Dla tych słuchaczy, którzy chcieliby trochę poszerzyć swoją wiedzę po odsłuchaniu tego odcinka i zainteresowali się bardziej produkcją czy tworzeniem contentu w formie audio, to czy są jakieś dodatkowe materiały, książki, może kursy? Oczywiście, PodcastPro też podłączymy. Czy są inne materiały, które ty byś takim osobom szczególnie polecił?

Większość materiałów, które przeglądam, to materiały anglojęzyczne, i na przykład jest taka konferencja Podcast Movement, która odbywa się w Stanach. Ona w tym roku znowu była w formie fizycznej, można powiedzieć. Rok temu była tylko w wirtualnej, ale, nawet jeżeli to jest konferencja fizyczna, to pewnie mało kto poleci specjalnie z Polski, ale nagrania z niej są później dostępne, można je kupić. Więc jeżeli ktoś treści w języku angielskim przyswaja, to Podcast Movement to taka rzeczywiście bogata konferencja, gdzie jest wiele różnych ścieżek. Nie wszystko stamtąd da się zastosować w polskich warunkach, bo jednak amerykański rynek wygląda trochę inaczej, ale nawet jeżeli to nie jest bezpośrednio do zastosowania u nas dzisiaj, to warto wiedzieć, co tam w trawie piszczy, więc to jest jedno źródło.

Poza tym jest kilka grup na przykład na Facebooku, gdzie o podcastach się rozmawia. Tam nie zawsze akurat jest życie i nie zawsze coś się szczególnego dzieje, ale jeżeli ktoś ma pytania, to zwykle można znaleźć ludzi, którzy coś podpowiedzą i pokierują.

Poza tym, że ja też robię kurs, to na stronie podcastpro.pl można się zapisać w czasie, kiedy nie ma sprzedaży kursu (a przez większość czasu nie ma, bo to są tylko okienka sprzedażowe), można się zapisać na mailing, gdzie ja co tydzień wysyłam wskazówki właśnie dla początkujących podcasterów. Jeżeli ktoś zapisuje się, to od razu na dzień dobry dostaje mój proces tworzenia podcastu. Wymieniłem dziś wcześniej tych 7 punktów, ale to jest rozpisane dokładniej, co tam wchodzi w skład, jakie czynności trzeba wykonać na każdym etapie. To jest więc na dzień dobry zaraz po zapisie, a później te wskazówki na bieżąco co tydzień w piątek.

Natomiast wydaje mi się, że też warto, jeżeli chce się robić dobre podcasty i nie tylko, to warto też w ogóle szukać treści związanych z content marketingiem. Podcast jest jedną z form, które można zastosować, ale wiedza o content marketingu bardzo się przydaje. Czytałem jakiś czas temu książkę, która niedawno wyszła do po polsku, więc chciałem o niej powiedzieć. Książka ma tytuł: Co chce wiedzieć klient?, a autorem jest Marcus Sheridan. Po angielsku to się nazywa They ask, you answer – oni pytają, ty odpowiadasz. To w zasadzie jest krótka odpowiedź na to, o czym jest ta książka, czyli żeby odpowiadać na pytania klientów, ale jest naprawdę bardzo fajnie napisana, bardzo ciekawa i taka mięsista, konkretna, tak że Co chce wiedzieć klient? warto przeczytać.

Akurat poprzedni odcinek był z gościnnym udziałem Łukasza Kosuniaka. On też chyba jest w tym samym fanklubie tej książki, też o niej wspominał.

O, proszę!

Podwójna rekomendacja, kto słuchał jeden po drugim, to już teraz na pewno sobie kupi.

Bo to jest naprawdę dobra książka. Czytam sporo książek i rzadko mi się zdarza, żeby jakaś aż tak mi się spodobała, a ona mi się spodobała do tego stopnia, że kupiłem ją w audiobooku, wysłuchałem. Potem zamówiłem w wersji papierowej, żeby ją mieć właśnie, żeby móc do niej wrócić, sięgnąć, sprawdzić coś. Naprawdę więc zasługuje na to, żeby ją przeczytać.

Stuprocentowa zgoda. Wszystko to podłączymy, będzie naprawdę bogata baza wiedzy po tym odcinku. Marku, do ciebie mam ostatnie pytanie – pytanie, które zadaję wszystkim gościom podcastu. Gdybyś miał naszych słuchaczy zostawić z jedną myślą, apelem, hasłem – taką jedną rzeczą, którą chciałbyś, żeby każdy sobie zapamiętał, zostawił ze sobą na dłużej po odsłuchaniu odcinka, to co by to było?

Trafiłem jakiś czas temu na cytat, który bardzo, bardzo utkwił mi w pamięci. Przywołuję go czasem, jeżeli mam do czynienia z ludźmi, którzy mają pewne opory przed nagrywaniem podcastu, bo wydaje im się, że nie są wystarczająco dobrzy. I tutaj może chodzić o głos, kwalifikacje, doświadczenie, różne rzeczy.

Cytat brzmi następująco: Możemy być albo doskonali i podziwiani, albo autentyczni i kochani. To powiedziała Glennon Doyle, amerykańska pisarka. Z mojego punktu widzenia to jest cytat, który świetnie pasuje do podcastów, dlatego że rzeczywiście oprócz tego całego budowania profesjonalnego wizerunku naszej firmy, marki i tak dalej, co, jak wiadomo, jest ważne i odbywa się w różnych kanałach, to akurat w podcaście warto i można pokazać człowieka czy ludzi, którzy za tą marką stoją.

Człowiek generalnie nigdy nie jest doskonały, idealny. Zawsze ma jakieś rysy, wątpliwości, gdzieś się potyka, i w podcaście możemy to w naturalny sposób… Znaczy, to wychodzi po prostu samo, bo kiedy mówimy, a nie czytamy z kartki czy promptera, to gdzieś ta nasza osobowość wychodzi, przebija się przez to.

Myślę, że to jest coś, co przyciąga ludzi i budzi bardzo mocne zaufanie, bo to prawdziwy człowiek, który jest po drugiej stronie. Więc niekoniecznie trzeba za wszelką cenę wszystko szlifować i dążyć do tej doskonałości. Można czasami troszkę sobie zluzować i owszem, być przygotowanym, szanować swoich odbiorców, ale dać sobie też trochę przestrzeni na bycie niedoskonałym. To jest bardzo duża wartość z punktu widzenia odbiorcy, że ma do czynienia z prawdziwym człowiekiem.

Bądźmy zatem autentyczni. Marku, dziękuję za twoją wiedzę, dzięki za poświęcony czas. Trzymaj się i do usłyszenia następnym razem.

Wielkie dzięki za zaproszenie.