012 – Marka osobista a sprzedaż w Internecie – Kate Bednarska

Każdy z nas ma jakąś markę osobistą. Jedni dbają o nią bardziej, drudzy pozostawiają sprawy samym sobie. Ci drudzy często mają różne obawy, na przykład przed posądzeniem o narcyzm.

Dla mnie ważniejszym pytaniem jest „czy marka osobista może pomóc mi w sprzedaży w sklepie internetowym?”. Żeby znaleźć odpowiedź, zaprosiłem do 12 odcinka Kate Bednarską, która podpowiada również:

  • czy nie lepiej wykorzystać influencerów, zamiast budować swój brand,
  • czy poza marką osobistą powinienem również inwestować w inne kanały marketingu,
  • jak znaleźć pomysł na siebie,

a przy okazji dzieli się ciekawymi przykładami z branży.

Listen to „012 – Marka osobista a sprzedaż w Internecie – Kate Bednarska” on Spreaker.

Dodatkowe materiały

Kate wymieniła kilka ciekawych książek, które warto przeczytać:

  1. „Personal Branding for Leaders” – Sergiusz Trzeciak
    https://www.hbrp.pl/sklep/upominki-hbrp/ksiazki-96/personal-branding-for-leaders.html
  2. „To Jest Marketing” – Seth Godin
    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4900241/to-jest-marketing
  3. „Marketing” – Philip Kotler
    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/179712/marketing
  4. „Zaczynaj od DLACZEGO. Jak wielcy liderzy inspirują innych do działania” – Simon Sinek
    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/179180/zaczynaj-od-dlaczego-jak-wielcy-liderzy-inspiruja-innych-do-dzialania

Jeżeli chcesz pozostać z Kate w kontakcie:


Transkrypcja odcinka

Reklama na Facebooku, dobre SEO, Google Ads, e-mail marketing, content marketing i influencer marketing. Co łączy te hasła? To wszystko działania, które mają skutecznie wypromować Twój sklep internetowy w sieci.

W zależności od budżetu robisz pewnie przynajmniej kilka z tych działań. Jest jednak coś, co przynajmniej w teorii wszyscy mamy za darmo i towarzyszy nam przez całe życie. To oczywiście nasza marka osobista. To jednak rodzi miliony pytań:

  • co to właściwie jest marka osobista?
  • jak może mi pomóc?
  • od czego powinienem zacząć?
  • czy marka osobista to w ogóle to samo, co bycie sławnym?

Naprawdę ciężko to sobie wszystko poukładać. Dlatego do 12 odcinka zaprosiłem osobę, która tymi sprawami zajmuje się na co dzień. Kate Bednarska, bo o niej mowa, jest networkerką on-line i off-line i konsultantem do spraw rozwoju marki. Prowadzi projekty szkoleniowe i doradcze dla firm, zajmuje się także szkoleniami z rozwoju kompetencji miękkich. I w pracy i w prywatnie uważam, że jest wulkanem energii, a śledząc ją w social mediach, naprawdę można odnieść wrażenie, że jej doba jest nieco dłuższa niż statystycznego człowieka. W naszej rozmowie poruszyliśmy to, czym właściwie jest marka osobista, jak może przyczynić się do wzrostów sprzedaży i od czego zacząć jej budowę.

Tyle tytułem wstępu, zapraszam do odsłuchania naszej rozmowy.

Cześć Kate.

Cześć Marku.

Zanim zaczęliśmy tę rozmowę, ja nagrywałem wstęp i tam między innymi opisałem cię jako networkerkę. I zacznijmy może od takiego pytania rozgrzewkowego. Czym właściwie zajmuje się networker? Co jest twoim zadaniem? Jesteś networkerką off-line i on-line, więc czym to się różni i na czym polega?

Networker, networking, network – te wszystkie słowa pochodzą z języka angielskiego (bo to nie są polskie słowa, przyszły do nas z Ameryki, gdzie networking był o wiele wcześniej znany niż u nas w Polsce, czy w Europie ogólnie). Networking to proces wymiany informacji, polega w dużej mierze na umiejętności rozwijania sieci kontaktów biznesowych, ponieważ dzięki prawidłowo zbudowanym kontaktom, właściwie funkcjonującym korzystamy z tych relacji zawodowo czy prywatnie i dzięki temu możemy przyspieszyć na przykład rozwój swojej kariery czy firmy, co też ja wykonuję jako networker. Off-line wtedy, kiedy można się spotykać, kiedy można uczestniczyć w różnych konferencjach, meetupach, a także on-line w głównej mierze poprzez portale społecznościowe, najbardziej poprzez LinkedIn, a także różnego rodzaju webinary – tam też można networkować.

Bo kto to jest networker? To jest taka osoba, która uprawia networking.

Czyli mówiąc trochę innymi słowy, zajmujesz się łączeniem ludzi pomiędzy sobą i pewnie też łączeniem ich biznesów?

Po części tak, ale nie od samego łączenia  się zaczyna. Zaczyna się od ich poznania, od poznania ich między sobą, ale najpierw ja muszę ich poznać. Muszę poznać ich jako osoby, muszę poznać ich jako przedsiębiorców, muszę poznać ich potrzeby i na tym skupiam się w pierwszym momencie kontaktu. A później dopiero łączę w swojej pracy czy łączymy siebie nawzajem, bazując na wspólnych celach biznesowych i na tym polega biznesowy networking.

Tak jak wcześniej wspomniałem, on sprzyja szybszemu zdobywaniu kontraktów, a także może aktualnie dzisiaj, co jest istotne, sprzyjać szybszemu znalezieniu pracy lub współpracy biznesowej.

To pytanie padło nie bez powodu, no bo sama zauważyłaś, że wymaga to spotykania się, poznawania ludzi, zanim w ogóle zaczniemy próbować ich przynajmniej dopasować, no a naszym dzisiejszym tematem jest marka osobista, czyli pewnie między innymi to, jak ktoś się przedstawia. Zanim w ogóle przejdziemy do meritum, to chciałem porozmawiać chwilę o tym, czym właściwie jest ta marka osobista. No bo bardzo dużo mitów narosło wokół tego zagadnienia. Sam termin też kojarzy się różnie i mam tu na myśli i dobre skojarzenia i złe, no bo niektórzy mylą czy łączą to z jakąś sławą, z egoizmem, z jakimś przesadnym narcyzmem. Natomiast zanim sobie o tym porozmawiamy, zapytam cię, czym dla ciebie jest marka osobista?

Marka osobista to ty. Czyli każdy tak naprawdę jest marką osobistą. Ty jesteś marką osobistą, ja jestem marką osobistą, nasi słuchacze są swoimi markami osobistymi, czy tego chcemy, czy nie i czy budujemy je intencyjnie i strategicznie, czy nie. Chyba najlepiej obrazującym stwierdzeniem jest stwierdzenie Jeffa Bezosa, założyciela Amazona „marka osobista to to, co ludzie mówią o tobie, kiedy cię nie ma w pokoju?”. Znasz i na pewno kojarzysz to stwierdzenie.

Czyli to pierwsze skojarzenie. Powiedziałeś o celebrytach i sławnych osobach, ale markę osobistą tak naprawdę może stworzyć każdy w swoim mikrootoczeniu czy w otoczeniu swojej społeczności lokalnej, czy w otoczeniu swojej firmy. Wtedy jesteśmy właśnie tą osobą, nazwiskiem, z którym się kojarzy to, co robimy, o czym mówią o nas ludzie. Ale nie tylko w mediach społecznościowych, chociaż to jest pierwszy rozpoznawalny kanał, o którym też mogą słyszeć nasi czytelnicy, że markę osobistą budujemy w kanałach społecznościowych głównie.

Nie tylko, ale o tym też będziemy później rozmawiać i rozszerzymy ten temat.

Tak, ale wiesz co – zacznę jeszcze od tego, żeby wrócić się w ogóle do jednej rzeczy, o której powiedziałaś, że markę osobistą każdy ma. Część z nas ją ma spontanicznie, no bo to jest po prostu coś, co z nami wędruje przez całe życie, natomiast część traktuje markę osobistą w sposób strategiczny, czyli ją po prostu buduje. No i spotkałem się z taką opinią, że budowanie marki osobistej kojarzy się z takim lansowaniem w social mediach. Słyszałem już o „pajacowaniu na YouTube”, czy o takim narcyzmie, że rzeczywiście wiele osób nie chce tego po prostu robić, no bo czują, że to jest takie przeidealizowane stawianie siebie i kreowanie czegoś takiego sztucznego, nieprawdziwego, to jest jakaś rola, w którą my wchodzimy, my musimy później w tej roli ciągle trwać, żeby to było spójne. No i nie jest to ani komfortowe ani też nie sprzyja budowaniu takiego autentycznego wizerunku. Jaki ty masz na to pogląd?

Bardzo ważne, co powiedziałeś w kilku ostatnich słowach – autentyczność, która powinna wybrzmiewać z pozycji marki osobistej, chyba jest najważniejsza.

I tak, zgodzę się. Oczywiście wiele osób wzbrania się przed budowaniem marki osobistej, ponieważ kojarzy się to głównie z mówieniem o sobie, o tym stawianiu siebie w świecie idealnych social mediów. A tak jak badania mówią, ten świat social mediów jest poniekąd sztuczny. Tam ten wizerunek, chociażby świata Instagramowego, jest niestety przejaskrawiony.

Ale ja jednak zachęcam. Jaki ja mam do tego stosunek? Że markę należy budować, bo tak jak wspomniałam na początku, każdy z nas i tak ją buduje. I tak my jesteśmy marką własną, czy tego chcemy, czy nie i ten proces możemy zaplanować. Możemy zaplanować to pokazywanie się w social mediach i ja też nie chcę tutaj powiedzieć, że możemy zaplanować odpowiednie role i strategię pozycjonowania się w stu procentach, bo warto też tam być oczywiście spontanicznie, bo spontaniczność w dużej mierze przekłada się na autentyczność i za autentyczność kochają nas czytelnicy, followersi w tych bardziej lifestylowych social mediach i  na takich właśnie autentycznych profilach myślę, że też dobrze się spędza czas. Bo nie ukrywajmy, że jeśli ktoś nas interesuje w Internecie, to przywiązujemy się do tej osoby, czy do tej marki i spędzamy z nią czas.

Mam z tym, co powiedziałaś, jeden problem. Bo wydaje mi się, że większość z nas jako ludzi… przynajmniej nasza codzienność nie jest jakaś taka super interesująca. Ja mogę siebie uważać na przykład za nudną osobę. Mam jakieś tam swoje zainteresowania, coś mnie kręci bardziej, coś mniej. Wiem, że to, co mnie kręci, pewnie nie kręci zbyt wielu ludzi na świecie. Mogę być na przykład introwertykiem, który tak średnio chce się stawiać na jakimś piedestale. No i to powoduje, że ta moja marka osobista jest w moim odczuciu taka sobie. I pytanie brzmi – czy każdy w ogóle może mieć interesującą markę osobistą, czyli to, co powiedziałaś, że chce się oglądać takiego człowieka, chce się czytać, wchodzić z nim w interakcje i śledzić w tych wszystkich kanałach?

Jestem przekonana, że każdy w sobie znajdzie ten taki pierwiastek unikatowości, za co inne osoby nas po prostu lubią. I warto przeanalizować chociażby grono naszych znajomych prywatnych czy z branży, w jakiej działamy i zobaczyć, za co jesteśmy szanowani, z jakimi pomysłami czy problemami przychodzą do nas znajomi i wyjść na przykład od tego w postrzeganiu, czy jesteśmy interesujący, czy nie.

Myślę, że nasze środowisko może nam pomóc w zdefiniowaniu kierunku budowy marki chociażby w social mediach, jeśli się na to zdecydujemy. Ty Marku znalazłeś taki pierwiastek w sobie, wydaje mi się, że z tego, co się poznaliśmy jesteś trochę, czy bardzo introwertykiem?

Kiedyś czytałem, że jest coś takiego, jak ekstrawertyczny introwertyk, czyli to była taka osoba, która generalnie jest introwertykiem, ale potrafi z siebie coś wykrzesać. I ja rzeczywiście o wiele lepiej się czuję w takiej formie trochę może on-line, lepiej się czuję, kiedy znam ludzi i z nimi rozmawiam, niż kiedy ich poznaje. Więc rzeczywiście celnie mnie wypunktowałaś, to się oczywiście wytnie (śmiech)… żartuję, nie wytniemy tego, niech wszyscy wiedzą, że da się rzeczywiście prowadzić prelekcje, webinary będąc osobą taką mocno introwertyczną.

Wydaje mi się, że to, co powiedziałeś o połączeniu introwersji z ekstrawersją, jesteś ambiwertykiem, czyli masz tę osobowość, która łączy te dwie typowe cechy dla intro- i ekstrawertyków. Po prostu one przejawiają się w trochę złagodzonej wersji, czyli na tak zwanym pograniczu, ponieważ ambiwertyk nie będzie ani skrajnie otwarty tak jak ekstrawertyk, ani tak skrajnie zdystansowany i skryty tak jak introwertyk.

Z drugiej strony wchodząc w pewne role lub wyzwania życiowe, czy zawodowe my musimy rozwijać w sobie… na przykład introwertyk musi rozwijać w sobie tę część ekstrawertyczną tak jak w twoim przypadku wyjście z mikrofonem na scenę czy podjęcie tematu prowadzenia internetowych wywiadów, czyli właśnie podcastów. Więc myślę, że jesteś na środku.

Ok, czyli nawet… bo ja mam nadzieję, że nie zostałem odebrany jako nudny, bo też nie o sobie mówiłem, że mogę być nudny. Ja uważam siebie za w ogóle super interesującą osobę. Natomiast rozumiem, że nawet gdyby ktoś uznał, że on może nie mieć nic takiego fajnego do powiedzenia, nic sobą ciekawego nie reprezentuje, to raczej jest to kwestia jego optyki i trzeba po prostu głęboko poszukać, tak? To jest twoja rada?

To jest może nie tyle moja rada, co pewnego rodzaju praca, którą ja też przeprowadzam z wieloma osobami, właśnie podejmując konsultacje na temat pewności siebie prywatnie czy zawodowo, głównie w obszarze kobiecości. Te konsultacje i warsztaty są skierowane dla kobiet, ponieważ my kobiety mamy to poczucie wartości troszeczkę zaburzone i nie dostrzegamy tych dobrych naszych stron, które dostrzegają inni. Wydaje nam się, że zawsze coś jest nie do końca dobre, tak jak powinno być, czy w nas, czy w pracy, którą wykonujemy. Nie jesteśmy z tego zadowolone. I tutaj nad tą pewnością siebie pracuję.

I zawsze, uwierz mi, zawsze jestem w stanie znaleźć w danej kobiecie interesujący punkt, którym ona może też zaciekawić innych.

Więc wracając do tematu i do początku – tak, każdy jest tą marką i może ją budować on-line i każdy jest ciekawy. Trzeba to tylko dobrze zdefiniować, opakować i zaprezentować.

Myślę, że to jest dobra wiadomość i pewnego rodzaju ratunek dla osób, które rzeczywiście mają jakieś wątpliwości co do tego, czy marka osobista może być interesująca. Chciałbym, żebyśmy przeszli teraz do kwestii najważniejszej w dzisiejszym odcinku, czyli do sprzedaży w Internecie. Jest bardzo dużo różnych możliwości promowania tej sprzedaży w Internecie. Od takich darmowych typu budowanie zasięgów organicznych, po płatne typu reklama na Facebooku czy inwestycja w Google Ads. Jest jeszcze e-mail marketing po drodze i wiele innych rzeczy. Natomiast skoro rozmawiamy o marce osobiste, to pytanie zasadnicze – czy taka marka osobista może mi w jakikolwiek sposób pomóc w sprzedaży w Internecie, czy w zakładaniu swojego pierwszego sklepu internetowego, czy później w dalszym jego rozwoju?

Tak, jak najbardziej. Ponieważ tak jak wspomnieliśmy, marką osobistą możemy być my i my możemy sprzedawać poprzez social being, czyli po prostu bycie w off-line czy w on-line. I na pewno tutaj będzie pomocne to, czy nasze nazwisko kojarzy się już, czy dopiero planujemy sprzedaż on-line. Tutaj na pewno warto wspomnieć o influencer marketingu i przykładach influencerów, którzy na początku sprzedawali siebie, a teraz sprzedają produkty marek i znakomicie im to wychodzi.

Czyli rozumiem, że gdybym był, tak trochę ze swojego podwórka – ostatnio robiłaś wywiad z Pawłem Tkaczykiem – gdybym był Pawłem Tkaczykiem i postanowił założyć swój sklep internetowy, to jest duża szansa, że ludzie tam przyjdą, no bo  to sklep internetowy Pawła Tkaczyka, więc przynajmniej warto zobaczyć, co on tam sprzedaje, tak?

Paweł notabene prowadzi taki swój sklep internetowy – to jest przecież jego blog, jego strona WWW, która jest jego wizytówką i tam też można kupić książki, które on wydaje. Więc jak najbardziej, z samej ciekawości pójścia za danym nazwiskiem jesteśmy w stanie wejść na daną stronę, ponieważ ktoś ją polecił, tak?

Powiedziałeś o Pawle Tkaczyku, ale przecież są takie nazwiska bardziej celebryckie, które reklamują różne produkty, czy dla biznesu, czy dla marek stricte konsumenckich. I my z ciekawości nawet wchodzimy na te strony sklepów czy marek, żeby zobaczyć „a ciekawe, ile to kosztuje?”. Przecież jest takie powiedzenie „znowu się sprzedał dla danej marki”, więc tutaj ta osoba, ten influencer czy osoba, która sprzedaje sobą dany produkt lub usługę, może to robić dobrze, jeśli to jest odpowiednio zaplanowane i warto takie współprace podejmować i planować.

No właśnie, fajnie, że powiedziałaś o influencerach, bo to też jest jedno z moich pytań. Bo na dobrą sprawę budowanie marki osobistej, pewnie jeszcze do tego dojdziemy, to jest raczej długi proces, prawda? To, że ja się dzisiaj nazywam Marek Kich, to jeszcze nikomu pewnie nic nie mówi, więc zanim ja zbuduję tę markę, która jest rozpoznawalna, atrakcyjna dla ludzi i to będzie coś, za czym ktoś będzie chciał podążać, to chwilę minie i dopiero na końcu tej drogi mój sklep ma szansę sprzedawać za pomocą mojej marki osobistej, jako takiego jednego z kanałów marketingowych. Natomiast z drugiej strony mam właśnie influencerów, którzy już dzisiaj są sławni, mają swoje zasięgi, mają swoje jakieś tam nisze zainteresowań no i są dostępni od już. Czy nie lepiej w takim razie, zamiast żmudnie budować sobie tę markę osobistą i wykonywać sporo pracy, to czy nie lepiej po prostu komuś zapłacić za to, że on będzie taką swoją marką osobistą promował mój sklep internetowy?

Marku, powiem jak typowy konsultant / trener – to wszystko zależy od tego, jaki chcesz efekt osiągnąć i jaki mamy na to czas, budżet oraz czy jesteś też mentalnie na to gotowy, żeby  swoje nazwisko gdzieś na chwilę schować i reprezentować usługę lub produkt, sklep przez kogoś innego.

I to wcale nie jest takie łatwe, jak nam się wydaje. Tak jak powiedziałeś, że influencera możesz mieć dzisiaj. No nie do końca, chciałabym niektórych wyprowadzić z błędu. Influencerzy pracują w sieci i to są osoby, które też planują swoje współprace, oni też mają doradców do spraw wizerunku i nie na wszystkie współprace się godzą i to też trwa, zanim ta współpraca się rozpocznie i to też nie jest do końca takie łatwe.

A przede wszystkim jest kosztowne, ponieważ samo umieszczenie produktu w kanałach influencera to jest dla niego praca i to też jest budżet, który musimy wygospodarować jako właściciele biznesu i marki. A drugą, czy trzecią już nawet kwestią, którą należy rozważyć, to jest kwestia, czy my jesteśmy też w stanie zaufać temu influencerowi, że wszystko to, co on będzie publikował, będzie zgodne z naszą wizją firmy, misją i założeniami kontraktu i że będzie pracował in plus dla naszej marki.

Ponieważ po drugiej stronie – przypuśćmy, że jesteś gotowy na to, żeby inwestować swój czas i promować swoim nazwiskiem, swoją marką personalną swoje produkty. W razie czego, gdyby się coś nie powiodło, będziesz mógł mieć pretensje tylko do siebie. A w przypadku pracy z influencerem możesz pretensje oczywiście scedować na niego, natomiast odpowiedzialność za wizerunek marki i chociażby taki niesmak w sieci pozostanie. Bo influencer może za dwa czy trzy miesiące po końcu współpracy z tobą promować produkt twojej konkurencji.

Czy ty jesteś na to gotowy?

Czyli tak naprawdę marka osobista jest o tyle lepsza, że ona rzeczywiście trwa długo, ale zostaje na wieki, tak? I to tak naprawdę chyba też odpowie na moje kolejne pytanie, ale i tak je zadam, bo może będziesz miała inne spojrzenie na to. Zastanawiałem się, czy ja jako właściciel sklepu mam w ogóle tyle czasu? Bo to tak, jak już ustaliliśmy, wymaga kupę roboty. Albo, żeby publikować coś, albo żeby się gdzieś pojawiać, z kimś spotykać, rozmawiać. Tych materiałów trzeba wyprodukować odpowiednio dużo. No i oczywiście my możemy zlecić pewne rzeczy na zewnątrz, czyli ktoś może to montować, korygować, redagować, ale jeżeli chcemy promować siebie, to nasza twarz przynajmniej raz na jakiś czas (czy nasz głos) musi się pojawić. Brzmi jak dobry pomysł na to, żeby zatrudnić sobie na przykład jakiegoś e-Commerce managera i jemu zlecić budowanie marki osobistej, która będzie przyciągała ruch na mój sklep internetowy. I z tego, co mówiłaś, to influencer dzisiaj może promować mnie, a jutro moją konkurencję. Teraz sobie myślę, że e-Commerce manager też może dzisiaj pracować dla mnie, a jutro dla mojej konkurencji. Natomiast czy ty widzisz szansę w tym, żeby faktycznie budowanie marki osobistej nie było wykonywane przez właściciela, tylko przez jego pracownika?

Tak, jak najbardziej, widzę taką szansę i potencjał, a nawet wiele przykładów z życia biznesowego, gdzie cały zespół jest pokazywany i jest twarzą danego sklepu czy marki. Nie tylko właściciel musi wychodzić do świata on-line, a nawet warto by było. Ja akurat pracuję z korporacjami i tam pokazujemy pracowników jako zespół i oni są ambasadorami marek, dla których pracują. Tak samo można to przedstawić w sklepie.

Oczywiście zgodzę się z tobą, że e-Commerce manager może pracować dzisiaj dla mnie, jutro dla kogoś innego. Ale zakładam, że jesteśmy na tyle dorośli, świadomi, lojalni i zdecydowani na współpracę z daną marką, że coraz mniej jest takich sytuacji, jak podkupienie pracownika, czy jeśli komuś nie podobają się warunki pracy lub jest niezadowolony z danej współpracy, to po prostu komunikujemy to otwarcie.

Z drugiej strony właściciel, tak jak kapitan na statku, zawsze zostaje od początku do końca, a pracownicy często się zmieniają. Ale możemy i to też coś, co ja rekomenduję, zaangażować całe zespoły w promowanie i bycie tymi ambasadorami naszych marek. I oczywiście warto to robić. Warto przekazywać ludziom ośrodki odpowiedzialności za dane obowiązki. Warto delegować obowiązki i dzięki temu pomyślmy sobie, że nasz sklep będzie rozwijał się szybciej. Bo to, co ja mogłabym zrobić w przysłowiowych 8 godzinach swojej pracy. To oczywiście zawsze zajmuje mi więcej i każdy właściciel biznesu zgodzi się teraz ze mną i na pewno, jak mówimy o 8-godzinnym dniu pracy, to wszyscy się uśmiechają, ponieważ właściciel biznesu jest zazwyczaj 16 godzin na posterunku od pobudki do pójścia spać, cały czas myśli o tym, jak można by rozwinąć jego działalność, a sklepy tym bardziej, bo przecież Internet nie śpi 24h na dobę, co też jest super, więc można pracować i rano i w ciągu dnia i wieczorem.

Ale wracając do tych naszych pracowników, do tych ambasadorów marek. Na pewno warto zaangażować wszystkich w budowanie świadomości marki w on-line i to przyniesie nam efekt senergii. Ja często się tym efektem posiłkuję w zakresie współpracy z klientami, ponieważ ja coś wiem, klient coś wie, a razem wiemy więcej, niż suma pojedynczo. Tak samo tutaj będzie zespół naszych pracowników, którzy mogą nam pomóc w rozwoju marki. Oczywiście warto ich w to angażować.

Czy w takim razie to może być moje jedyne źródło pozyskiwania klientów w sklepie internetowym? Bo tych działań naprawdę można mnożyć, w zależności od budżetów jedni robią wszystkie te działania, inni muszą się skupić na jednym. Pytanie, czy mając silną markę osobistą i postanawiając, że otworzę dzisiaj sklep internetowy, to wystarczy jako marketing do tego, żeby mój sklep rzeczywiście sprzedawał? Czy ty widzisz potrzebę wtedy inwestowania też w inne kanały?

Nie do końca rozumiem pytanie.

To może inaczej. Wyobraźmy sobie, że jestem Pawłem Tkaczykiem. Planuję otworzyć sklep internetowy i biorąc pod uwagę, że dużo ludzi mnie zna, to jest szansa, że jak im powiem, że ten sklep jest, to oni przyjdą, zaproszą swoich znajomych i ten sklep będzie sprzedawał. Natomiast czy według ciebie to jest wystarczające? Czy ja też powinienem na przykład zainwestować jednocześnie w reklamę na Facebooku, w reklamę w wyszukiwarkach internetowych? Czy taka moja marka osobista i samo to, że ja jestem sam dla siebie influencerem mi wistarczy?

Oczywiście nie wystarczy. Super, jeśli ktoś jest mocną marką osobistą, tak mocną, jak Paweł Tkaczyk, ale Pawła Tkaczyka też nie zna przecież cały świat. Już abstrahując od świata nie-marketingowego. Pytanie, co też Paweł będzie chciał sprzedawać i jaki ma przysłowiowy „target” swoich odbiorców. Natomiast samo postanowienie i otwarcie siebie czy swojego sklepu w danej dziedzinie nie wystarczy.

Zawsze warto podejmować działania marketingowe kompleksowe i to wszystko jest strategia – trzeba to dobrze przemyśleć, dobrze zaplanować (jeszcze raz to powtórzę) tak, żeby się po prostu nie spalić, bo często są takie przykłady, że właściciel sklepu właśnie bierze influencera, bo zapatrzył się na Lewandowskiego, ma takiego Lewandowskiego w swoim regionie i myśli, że Lewandowski mu sprzeda wszystko, a nie podejmuje żadnych innych działań promocyjnych i po prostu tak szybko, jak ten pomysł u niego kiełkował, tak szybko się wypala. A praca poszła, efektów nie ma, budżetu też już nie ma, bo wszystko zostało wypalone.

Wszystko trzeba zaplanować.

Ok. Myślę, że tę część, w której przekonujemy naszych słuchaczy, że warto mieć silną markę osobistą, bo ona sprzyja sprzedaży w Internecie, mamy za sobą. Ja się czuję przekonany przynajmniej i myślę, że osoby, które tego słuchają też. Przejdźmy może w takim razie do szczegółów technicznych, czyli jak w ogóle zabrać się za budowanie marki. I pierwsze moje pytanie to jaka ta moja marka osobista powinna właściwie być? Czy są różne typy? Powiedziałaś, że przede wszystkim autentyczna, natomiast czy są jakieś różne rodzaje tych marek osobistych, nie wiem, bardziej profesjonalne, bardziej zabawne, interesujące bardziej lub mniej? Jak to wygląda?

To, że każdy z nas jest inny i dysponujemy innymi kompetencjami i inną wiedzą, czy nawet obszarami, w których pracujemy, to może klasyfikować nas w obszarach marek osobistych. Natomiast też nie chciałabym klasyfikować, że jedna marka jest lepsza, druga marka może być gorsza. To po prostu nie na tym polega.

Od czego warto zacząć? Od zbudowania tego swojego poczucia wartości, czy gdzieś od pokazania sobie przede wszystkim, że jesteśmy unikatowi i zbudowania takiego silnego przekazu o sobie. Czyli słowa, które będą nas odróżniać od reszty ekspertów. I na tej podstawie możemy dalej budować nasz przekaz. Warto eksponować nasze wartości, komunikować autentycznie to, co robimy, bo nie każdy musi być takim ekspertem z górnej półki. Przypuśćmy, że znamy się na danej dziedzinie, na której ktoś inny się nie zna i chcemy akurat o tym publikować. I to też jest wartość dla innych, czy chcemy to opublikować na stronie WWW, czy na blogu, czy właśnie w social mediach.

Więc ta budowa wizerunku jest ważna. Czy jest na to odpowiedni przepis? Na pewno nie ma takiego przepisu jak na ciasto, jak na drożdżowca. Więc tutaj wielkiego przepisu akurat nie mogę dać. Warto, żeby to była, tak jak wspomnieliśmy, autentyczna jakość, żeby tam były emocje – ponieważ emocje sprzedają. Emocje i wiedza i wartość, więc każdy może być tą marką w innej swojej dziedzinie. Tutaj powiedziałeś o branży rozrywkowej, która aktualnie w tym momencie ma pandemię i też przeżywa rozkwit w on-line. Tutaj na przykład muzycy czy aktorzy sprzedają nam emocje, których do tej pory nie mieliśmy, bo musieliśmy czy kupić bilet, czy wybrać się na koncert. Dzisiaj mamy koncert we własnych domach i oni te emocje nam dostarczają.

Z drugiej strony, patrząc na profesjonalną markę osobistą, profesjonalny wizerunek w świecie LinkedIn, na którym też często bywam i tam klientów uczę, w jaki sposób budować swoje marki – tam akurat nie liczy się rozrywka, tylko liczy się wartość i wiedza, jaką dostarczamy i odbiorca tego portalu, ponieważ on bazuje na tym wizerunku świata wiedzy, świata zawodowego. Więc my musimy sobie sami określić kierunek i naszą grupę docelową i po prostu zacząć.

To mi rodzi jeszcze jedno pytanie, no bo wiesz – mówimy ciągle o tym, że powinno być interesująco, autentycznie, powinna być wiedza i powinna być wartość i jeszcze przy okazji powinny być emocje. No i że nie ma przepisu, więc tak naprawdę to nie jest tak, że zrobię 10 kroków i to się samo zrobi. Natomiast to, co mnie interesuje, to jak znaleźć w ogóle pomysł na to? Powiedzmy sobie, że ja mam jakiś swój zestaw zainteresowań, przez co, jeżeli uznam, że będę o nich opowiadał, to to może być przynajmniej ciekawe dla niektórych. Natomiast to, co mnie interesuje, może niekoniecznie być na przykład tym, co interesuje moich klientów. Z kolei to, co interesuje moich klientów, może nie być rzeczą, na której ja się znam najlepiej i wtedy nie będzie wartości. Więc jak znaleźć pomysł na to, jakie budowanie wizerunku czy budowanie jakiego wizerunku da mi taki efekt, że rzeczywiście ludzie będą chcieli za tym podążać? Żeby się po prostu nie rozminąć pomiędzy tym co ja umiem, tym co ja lubię a tym, czego ludzie oczekują?

Ja tutaj widzę dwa rozwiązania. Pierwsze dla marki osobistej, czyli osoby, która ma talent w danym kierunku, czy to jest pasja tej osoby, robi to bardzo dobrze, ale sprawia to też jednocześnie jej super satysfakcję. I przekazując wiedzę, emocje czy w postaci bloga, czy kanałów social mediowych wkłada w to całe serce i te emocje są widoczne, nawet jak tam tej wiedzy na sto procent nie ma takiej eksperckiej. Natomiast jest ten przekaz właśnie emocjonalny, to odbiorcy zawsze się znajdą, ponieważ ludzie będą też widzieli w tym wartość w postaci tego zaangażowania i pasji.

Nie na darmo mówi się wiele razy „znajdź swoją pasję, zacznij w niej pracować, a nigdy nie przepracujesz ani jednego dnia”, tak? Bo nie będziesz tego traktował jak pracy. Tak samo jest tutaj właśnie z budowaniem tej marki personalnej poprzez pasję. I na to zawsze znajdą się odbiorcy.

Druga kwestia to wizerunek w kierunku biznesowym. Czyli my to, co tworzymy biznesowo i jak powinniśmy tutaj tworzyć tę markę biznesową. Najlepiej jest, według mnie, po prostu spytać klientów, czego im brakuje na ten moment. Poczynić takie kroki wyjścia do nich w poszukiwaniu tych odpowiedzi, które ich nurtują, a które moglibyśmy my im dostarczyć czy naszymi produktami, czy usługami. Tutaj należałoby, profesjonalnie mówiąc, wystosować taką „ask campaign” do naszych odbiorców, których dotychczas mamy – mailowo czy w jakimś innym kanale dystrybucji i dopytać się, czego oni po prostu potrzebują od nas. Jeśli jesteśmy w stanie dostarczyć im wiedzę w takich tematach, to mamy ich jako odbiorców i oni będą po prostu za nami podążać, więc tutaj też jest przepis. Wydaje mi się, że dosyć łatwy do zaimplementowania u siebie w firmie.

Wrócę jeszcze na chwilę do tych emocji, bo jeszcze tu mam jeden taki problem, który pomożesz mi rozwiązać. Ja i myślę, że ty też, robimy to, co naprawdę sprawia nam frajdę. Mamy, uważam, że szczęście, bo dużo ludzi nie ma tego szczęścia, że pracują w obszarze, których ich naprawdę interesuje, sprawia im frajdę, więc to, co robimy i to, co mówimy i to, co się dzieje wokół nas to niesie ze sobą dużo emocji, dużo pasji – bo nas to po prostu jara najnormalniej w świecie. Natomiast są właściciele biznesów, którzy  po prostu są właścicielami biznesów i dla nich taką wartością tego biznesu jest to, że on sprzedaje. Czyli mają z tego zyski. Czy tacy właściciele faktycznie mają szansę na zbudowanie wizerunku eksperta, który później się przełoży na e-Commerce? No bo nie będzie tej pasji, prawda? Czy lekiem na to jest udawana pasja. Czy lekiem jest zmiana branży na taką, która nam będzie dawała tę frajdę? Czy raczej po prostu trzeba sobie podarować budowanie marki osobistej i raczej inwestować w inne kanały marketingu?

Oczywiście właściciel może budować swoją markę osobistą w oparciu o swoje pasje, które są  gdzieś tam poboczne jego biznesowi. Natomiast markę własną jego firmy mogą budować pracownicy, którzy pracują z nim, ponieważ, nie wiem, kochają sprzedawanie śrubek i wiedzą o tych śrubkach czy o meblach, że mogą opowiadać z 2 godziny. Oni mogą być ambasadorami w Internecie właśnie w pozycjonowaniu marki za niego. On może być właścicielem biznesu i tworzyć swoją markę osobistą pobocznie.

To rozwiązanie też jest dosyć popularne i ja też widzę w wielu przykładach osób, które są mniej lub bardziej znane, że niekoniecznie jara ich to, że biznes przynosi pieniądze. Ich na przykład pasjonuje sport, super się w tym odnajdują. Ale proszę pamiętać, że na przykład sport jest czynnikiem wspólnym większości populacji i nawet jeśli ten właściciel będzie miał taką pasję, jak chociażby triathlon czy biegi, bo jest maratończykiem, a jednocześnie jest właścicielem sklepu wspomnianego na przykład ze śrubkami, to na pewno zjedna sobie tę część męskiego społeczeństwa, które jednocześnie i uprawia sport i lubi spędzać czas na majsterkowaniu. Więc emocjami przyciągniemy tę część również naszych klientów.

To się nazywa branding emocjonalny. My musimy w jakimś tam stopniu przenieść emocje na sprzedaż, chociażby śrubek. Jak to można wpleść w pasję, którą my mamy? Ja widzę od razu kilka rozwiązań, tak? Pokazywanie, nie wiem, jazdy na rowerze, coś mi się zepsuło, potrzeba jest pilna, jest ta śrubka, bo ją zawsze mam w kieszeni. Dlaczego mam tę śrubkę? Bo przecież wiem, że takie rzeczy mogą mi się przydać i cała karuzela w historii opowiedzianej… A, nie powiedzieliśmy w ogóle jeszcze dzisiaj o tym – sprzedają historie. Paweł Tkaczyk pokazuje i o tym opowiada – sprzedają historie i te historie należałoby też uwypuklać w postaci budowy naszych marek. Właściciel może mieć świetną historię, jak na przykład doprowadził do rozkwitu danego sklepu, który aktualnie jest jego biznesem, poprzez swoją pasję.

To mogą być zupełnie dwa inne kanały.

To mnie super przekonuje, no bo rzeczywiście pokazujesz, że da się połączyć rzeczy, które niekoniecznie ze sobą idą w parze w sposób, który spowoduje synergię, więc tutaj znowu faktycznie 1+1 > 2 znowu znajduje swoje odzwierciedlenie. Więc powiedzmy, że ja to kupuję. No i ja stwierdzam dzisiaj – ja, właściciel sklepu internetowego chcę zostać twarzą mojej sprzedaży. Chcę budować historie, chce być ekspertem, chcę dzielić się tą wiedzą, chcę, żeby to było emocjonalne, autentyczne i to wszystko, co sobie jeszcze po drodze powiedzieliśmy. Ile może to potrwać? Czy jeżeli ja dzisiaj postanowię, to będę sławny (w takim pozytywnym oczywiście znaczeniu słowa) za miesiąc, za pół roku, za rok, czy to zależy od intensywności, czy można to robić po godzinach, czy to powinno być bardziej takie zwarte i dynamiczne?

Na pewno powinno być dynamiczne. Powinno być spójne, konsekwentne i oczywiście zaplanowane. Jeszcze raz posłużę się słowem, które już dzisiaj padło wiele razy: strategia kluczem do sukcesu. Oczywiście komunikacja marki powinna być optymalna dla danej branży czy kanału. Można oczywiście posłużyć się wieloma kanałami, czy mediów krajowych, czy mediów lokalnych, czy mediów społecznościowych.

Ile to potrwa? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, bo jeszcze raz powtórzę, tak jak rasowy konsultant – to wszystko zależy, jaki mamy budżet, jak szybko chcemy też mieć zwrot z inwestycji. Bo trzeba pamiętać, że łatwo jest zbudować… wydaje mi się, że wejście na przykład do mediów, aktualnie nie ma problemu, żeby pokazać się, czy powiedzieć coś w radio, czy pokazać się w telewizji. Pytanie tylko, czy my będziemy realizować konsekwentnie takie działania pokazywania się i czy będziemy mieli też z tymi naszymi produktami konsekwentnie (chociażby w każdym miesiącu) jakąś informację dla naszych odbiorców, coś nowego.

Bo trzeba pamiętać, że klient lubi być zaskakiwany, zarówno w sklepie w on-line, jak i na żywo. Tutaj trzeba pamiętać, że ta strategia na pewno warto, żeby była zaplanowana, nie da się tego zrobić z dnia na dzień, odpowiadając na twoje pytanie. I cóż, ile to potrwa? Pytanie, jaki masz produkt do sprzedaży? To jest wszystko kwestią bardzo indywidualną.

Myślę, że kiedyś sobie przystawię taką skarbonkę, do której będę wrzucał złotówkę za każdym razem, jak coś „będzie zależało” i to będzie mój sposób na bogacenie się. Zgodzę się z tym i chyba nie spodziewałem się jakiejś konkretnej odpowiedzi, natomiast bardziej spodziewałem się takiego rozwiania mitu, że to można zrobić na skróty, na już, na wczoraj, odpowiednio silnymi działaniami. Fajnie, że udało nam się ten mit rozwiać, bo dużo ludzi oczekuje efektów na za chwilę. My jesteśmy też trochę do tego przyzwyczajeni w e-Commerce przez to, że na przykład ruch można sobie załatwić bardzo szybko, pompując po prostu dużo pieniędzy w Google Ads, albo w reklamę na Facebook i rzeczywiście wtedy strumień ludzi jest kosmicznie duży. Oczywiście jest to też kosmicznie drogie, ale się da. Więc to, że marki osobistej się tak nie da, myślę, że jest super wartościowe. Ale skoro się nie da, to jeszcze zapytam cię o skalowalność tego wszystkiego. No bo ja też miałem kiedyś taki problem, że dużo publikując, tworząc dużo contentu w formacie video (bo to były webinary), audio (podcasty), przy okazji artykuły w jednej gazecie, drugiej, jakieś wystąpienia na konferencjach – w pewnym momencie stwierdziłem, że brakuje mnie tylko w lodówkach, jak ktoś otworzy. I zacząłem się z tym czuć nienajlepiej w takim znaczeniu, że miałem wrażenie, że mogę osiągnąć efekt odwrotny do zamierzonego. Czyli ta zbyt przesadna ekspozycja może spowodować, że ludzie się po prostu tym znudzą, no a poza tym ja też mam jakąś tam ograniczoną pojemność i kreatywność, bo z jednej strony nie wymyślę przecież dwudziestu rzeczy na raz, a z drugiej strony też jestem ograniczony czasowo, bo nawet jeżeli bym wymyślił te dwadzieścia rzeczy, to jestem w stanie dziennie zrobić z jedną-dwie i to jest już mój koniec (i to przy dobrych wiatrach, jeżeli mam dobry dzień). Na ile takie wszystkie działania są skalowalne? Czy rzeczywiście budowanie takiej marki osobistej nie jest jakoś mocno ograniczone przez to, że mamy ograniczony czas dobowo?

Jeśli robiłbyś tylko to w zasobie ludzkim swoich dwóch rąk i, tak jak powiedziałeś, jednej głowy, to na pewno tutaj jest ten czynnik mocno ograniczony. Z tego, co obserwuję, nawet wspomniany influencer ma swojego managera do spraw zarządzania jego wizerunkiem, ma też asystentów, którzy nagrywają często czy wywiady, czy chodzą z nim na konferencje i idą za nim, nagrywają go komórką. Więc on też nie jest sam.

Tak samo sam nie powinien być właściciel marki, czy sklepu. On ma zespół, o tym już powiedzieliśmy. I oczywiście w tych działaniach warto to wszystko ująć, warto ująć te osoby i też czas, gdzie dam moim odbiorcom zatęsknić na chwilę za mną, za moim materiałem. Dlatego często korzystamy z interwałów czasowym, chociażby w publikacjach czy wysyłkach. Na pewno wiesz Marku, w publikowaniu i pokazywaniu podcastów jest ten interwał tygodniowy czy dwutygodniowy, ponieważ słuchacz przez ten tydzień czy dwa tygodnie zdąży się zapoznać z materiałem i on już chciałby poznać następny odcinek, a my jeszcze chwilę go wstrzymujemy w tym poczuciu i dopiero za chwilę on będzie dostępny.

Takie działania są bardzo skuteczne, tak samo, jak publikujemy informacje o przedsprzedaży pewnego produktu czy usługi w naszych firmach, ona jest pewnego rodzaju zachęceniem do zdobycia tego produktu i dopiero później odbywa się faktyczna realizacja zamówienia. Są takie okresy w kalendarzu przedsiębiorcy, czy w kanałach e-Commerce, które wiążą się z większym i mniejszym zaangażowaniem użytkowników.

Wracając do odpowiedzi na pytanie. Utkwiło mi tylko, czy ludzie się nie znudzą, jak będziesz im wyskakiwał z lodówki. Zobacz, jaki wizerunek (często się nim posiłkuję), tworzą państwo Lewandowscy, czy Ewa Chodakowska. Oni wyskakują praktycznie wszędzie, gdzie się da i taki jest ich sposób na zarabianie pieniędzy. Jeśli ty widzisz w swojej głowie, bo jesteś na tyle kreatywny, że wymyślasz i webinary i podcasty i publikujesz artykuły i jesteś prelegentem na konferencjach – dlaczego któryś z kanałów masz ograniczyć, jeśli ci przynosi ci to po pierwsze satysfakcję zawodową, spełniasz się w tym, a przynosi też ci to finansową gratyfikację? Bo domyślam się, że części rzeczy nie robisz za darmo, więc to też jest biznes, tak jak influencerzy nie publikują czegoś w treściach za darmo, jeśli nie czują się z tym dobrze, albo nie są odpowiednio nagrodzeni.

Powiedziałaś o tym, że państwo Lewandowscy wyskakują wszędzie i ciagle. Skupmy się może na tym „wszędzie”, bo to też jest dobry punkt zaczepienia, który też właśnie prowadzi do pytania, w których miejscach ja powinienem się publikować? No bo tych kanałów jest bardzo dużo. Znowu wrócę do tego, że czas jest ograniczony. Da się to na pewno zautomatyzować, są narzędzia, które pozwolą mi na przykład jednocześnie publikować na LinkedIn i Facebook. Natomiast dwie rzeczy. Jedna to to, że to mogą być zupełnie inne kanały i grupa docelowa, a druga, to, że LinkedIn i Facebook to są takie kanały pierwszego wyboru, o tym wiedzą wszyscy. Do tego jest jeszcze Instagram, ostatnio TikTok był popularny, czy rośnie w popularność. Wcześniej był Whatsapp i trochę byśmy pewnie jeszcze tego znaleźli. Gdzie ty byś rekomendowała budować swój wizerunek?

Ja najwięcej klientów mam w kanale publikacji LinkedIn, ale to przez to, że moją grupą docelową właśnie są firmy, czy korporacje, gdzie już zauważają potrzebę dla siebie i dla swoich pracowników, żeby tam akurat się pojawiać.

Oczywiście, jeśli chodzi o e-Commerce i sklepy, wielkie zaangażowanie i skuteczność sprzedaży da obecność na kanale Instagramowym i nie tylko przez współpracę z influencerami (chociaż to też), ale również poprzez same profile marek, które sprzedają same sobą lub pozycjonują się na profilach marek współpracujących, chociażby czasopism branżowych. Mówiąc o czasopismach branżowych i konferencjach branżowych – to jest wspólny temat, chociażby dla ekspertów w tematach biznesowych, w których doradzam.

Ja nie mogę też tutaj dać ci odpowiedzi, co ja rekomenduję, bo to zależy, jaki jest cel bycia w świecie on-line dla danej osoby. Jeśli ona chciałaby osiągnąć rozpoznawalność w świecie biznesowym, to powiem bez zawahania LinkedIn plus strona WWW z materiałami eksperckimi, ewentualnie dwie-trzy publikacje do czasopism eksperckich. I to jest przepis, który należy lekko zmodyfikować i w dużej części osób można to zaimplementować.

Jeśli chodzi o typowo tematykę e-Commerce, to pamiętajcie, że zawsze warto edukować naszych klientów na stronie WWW obok sklepu – edukujemy ich na blogu, który pokazuje użyteczność naszych produktów czy usług. Do tego dodajemy kanał YouTube, gdzie również te filmiki publikujemy. Możemy zatrudnić lub wspomóc się markami współpracującymi, lub mikroinfluencerami, którzy będą z nami pracować. To nie od razu musi być Lewandowski. I znowu przepis gotowy. Myślę, że YouTube dla wielu e-Commerce to jest świetny kanał do budowy personal brandingu.

A co sądzisz o różnicowaniu treści? Czy to jest dobry pomysł, że tworzę film i wrzucam go na YouTube, Facebook, LinkedIn, Instagram, TikToka w formie skróconej? Czy lepiej albo skupić się na jednym kanale, ale go dopieścić, albo skupić się na większej ilości kanałów, ale rzeczywiście każdy potraktować indywidualnie?

Powiedziałeś „skupić się na większej ilości kanałów”. Samemu oczywiście się tego nie da, trzeba by było mieć specjalistów od każdego kanału, ponieważ każdy kanał charakteryzuje się inną specyfiką i oczywiście doborem treści również.

Nie ma czegoś takiego, jak uniwersalny filmik, tak jak nie ma czegoś takiego, jak uniwersalna albo uniwersalny trening dla wszystkich. Mówi się, że jak coś jest dla wszystkich, to jest dla nikogo. I po części się z tym zgodzę, patrząc też na odbiorców kanałów social mediowych. Wspominałeś o TikTok – wyobraź sobie, że wiele nawet poważnych marek personalnych obecnie jest na TikToku i tam buduje swoje marki osobiste, publikując śmieszne filmiki opiewające o taniec i tę część rozrywkową. Jednocześnie buduje profesjonalny przekaz, publikując profesjonalne artykuły lub filmy na kanale LinkedIn i dodatkowo publikując również artykuły w magazynach branżowych.

Lecz każdy z tych wspomnianych kanałów social mediowych charakteryzuje się też innym odbiorem. Czyli powiedzmy, ja osobiście jestem na wszystkich wspomnianych kanałach, ale w ciągu dnia jestem sfokusowana bardziej biznesowo. Jak publikuję coś na Instagramie, to staram się, żeby to był bardziej lifestyle, a często przeglądam z ciekawości, co robią osoby mniej lub bardziej znane, czy moi znajomi, na TikToku i mnie to po prostu bawi. Ale nie robię tego w ciągu dnia pracy, tylko robię to wieczorem. Ale dzięki temu dane nazwisko, czy nazwa marki utkwi mi dłużej, czy szybciej w pamięci, bo ja też widzę, że ta marka pojawia się i tu, i tu, i tu, i tu.

Okej, ona może się pojawiać wszędzie, ale ta tożsamość naszego odbiorcy i rozpoznawalność przyjdzie po prostu szybciej, niż jak byśmy się skupili tylko na jednym z kanałów. Bo zakładając, że wybierzesz sobie LinkedIn jako środek komunikacji, a nie wszyscy wiedzą, co to jest LinkedIn, więc tutaj ograniczysz się na wiele osób, które przeglądają na co dzień, chociażby YouTube, czy czytają artykuły na blogach popularnonaukowych, a Ciebie po prostu nie znajdą i nie będą znali, bo Ty się ograniczyłeś tylko do kanału LinkedIn.

Wspomniałaś o tym, że przechodzisz przez różne kanały w ciągu dnia i znajdujesz nawet często te same osoby, czy też te same nazwiska, tylko w troszeczkę innych wydaniach. No i to prowadzi też może do takich inspiracji. Gdybym chciał dzisiaj zainspirować się taką marką osobistą, która później odniosła sukces w sprzedaży internetowej, czy w ogóle w sprzedaży, to czy ty masz jakieś takie inspirujące przykłady, które ja mógłbym sobie podejrzeć, żeby zobaczyć, jak to wygląda w praktyce?

No to teraz dałeś mi wyzwanie.

Powiem ci, że jak to się mówi – „co kraj, to obyczaj”, czyli co branża, to inne nazwiska. Ponieważ ja ostatnio też, jak wspomniałam, mocno działam na LinkedIn, widzę tam wiele marek personalnych z naszego polskiego podwórka, które również publikują wartościowe treści. Nie wiem, czy… nie, jest – marka Panek. Tak pomyślałam, czy jest we Wrocławiu. Jest, ty jesteś z Wrocławia, ja w Warszawie korzystałam akurat z tych samochód car sharingowych, kojarzysz na pewno, prawda?

Tak, tak, oczywiście.

Nie wszyscy wiedzą, że marka Panek… pan Maciej Panek, czyli właściciel marki, bardzo skutecznie buduje swój wizerunek właśnie w kanale LinkedIn.  Tak samo, jeśli chodzi o właściciela marki Inpost, bardzo skutecznie też buduje swój wizerunek na LinkedIn, a także (nie wszyscy wiedzą) na Instagramie, więc w tych dwóch kanałach jest obecny. I to są ostatnie moje inspiracje i odkrycia.

No właśnie, rozmawialiśmy w ogóle przed nagraniem o tym, czy da się uprawiać personal branding i połączyć to ze sprzedażą B2B no i przecież Rafał Brzoska to jest świetny przykład, no bo InPost poza tym, że oczywiście świadczy usługi dla klientów, no to przede wszystkim ich usługa jest kierowana do właścicieli firm, którzy potrzebują kuriera, który im dostarczy paczkę do paczkomatu. Ja to pytanie specjalnie ominąłem, a okazuje się, że odpowiedź była od samego początku pod postacią InPost. Od siebie może dodam jeszcze Agnieszkę Niedziałek, która zaczynała jako kanał na YouTube o pielęgnacji włosów, o tym, jak robić to dobrze, jakie kosmetyki stosować. To akurat nie jest absolutnie moja nisza, więc nie będę się rozwodził, bo pewnie coś przekręcę, natomiast to było o włosach. Po czym otworzyła po prostu sklep internetowy, który też sprzedaje kosmetyki, ma też bodajże swoją markę. Sprzedaje część produktów pod swoim nazwiskiem i to jest też taka całkiem niezła historia sukcesu. Patrzę – aktualnie na samym YouTube subskrybentów jest prawie 19 000, jest też aktywna na Instagramie, jest aktywna na Facebook. Na instagramie 66 000 obserwujących, na Facebook 67 000 osób obserwuje, więc jeżeli mówimy o tym, jak zebrać masę użytkowników i przenieść ich do e-Commerce, to jest chyba jeden z najciekawszych przykładów w B2C i w obszarze, który no nie wydaje się zbyt rozbudowany, no bo ile można mówić o pielęgnacji włosów? Okazuje się, że można, bo samych filmów chyba nie jestem w stanie na szybko policzyć, ale podejrzewam, że może być już nawet kilkaset, co dla mnie też, nie będąc w branży, jest dużym zaskoczeniem.

Chciałoby się powiedzieć „co człowiek, to inny typ włosów i inny sposób pielęgnacji”.

Tak. No jest to zaskakujące, ale myślę, że też całkiem niezły przykład. Kate, zanim zaczniemy sobie podsumowywać, to zapytam ciebie jeszcze, jako ekspertkę, o to, gdzie mógłbym zasięgnąć jeszcze trochę dodatkowej wiedzy? Czy są jakieś książki, materiały, strony internetowe, kanały na YouTube, które ty byś szczególnie poleciła słuchaczowi, żeby rzeczywiście trochę lepiej zrozumieć, czym jest marka osobista, jak ją rozwijać i jak ona się może przełożyć później na e-Commerce?

Na pewno jedną z książek, którą polecam wszystkim managerom ostatnio, to jest książka opublikowana przez Harvard Business Review autorstwa Sergiusza Trzeciaka – „Personal Branding for Leaders”. Tam w świetny sposób właśnie autor pokazuje, jak stworzyć strategię, skutecznie ją wdrożyć tak, żeby była spójna i to jest taka, jak to się mówi, managerska biblia.

Natomiast nie możemy zapominać o tym, że sam personal branding jest kreacją marketingową. A jeśli mówimy o marketingu, to pierwsze nazwisko, które przychodzi na myśl, to jest oczywiście Seth Godin i jego biblia marketingowa – „To jest marketing”. Nawet jeśli jeszcze jej nie widzieliście, to szybko wpisujemy teraz w wyszukiwarkę – pomarańczowa książka, zbiór takich podstaw. Trochę można powiedzieć, tak jak jest biblia marketingu Kotlera, tak samo jest tutaj pozycja Setha Godina. Ona jest motywująca, jednocześnie część przykładów jest na tyle ogólnych, że możemy zastosować wskazówki do swoich marek czy personalnych, czy naszych brandów, które budujemy. Znasz tę pozycję?

Znam i jeszcze nawet dopowiem, że jeśli ktoś nie ma problemów z językiem angielskim, to też odesłałbym go do podcastu Tima Ferrissa, w którym Seth wystąpił… dwa razy na pewno, a nie wiem przypadkiem, czy nie trzy, bo ja to przesłuchiwałem już kilkanaście razy, więc mogło mi się już pomylić, ile tych odcinków było. Natomiast sam Seth Godin rzeczywiście jako osoba, jako ekspert i przy okazji też jako marka osobista, to to jest właściwie firma sama w sobie. Nawet, żeby się zainspirować do działania, czy do tego, jak w ogóle podchodzić do wielu różnych płaszczyzn, nie tylko marketingu, w życiu, to uważam, że to też jest pozycja obowiązkowa. Także dzięki śliczne za tę rekomendację.

Jest jeszcze nazwisko Simon Sinek. Też mi jeszcze przyszła na myśl jego sztandarowa pozycja „Start With Why”, czyli po polsku „Zacznij od dlaczego”. Też warto do niej sięgnąć, jeśli będziemy chcieli zbudować tę strategię, żeby odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania, które dotyczą kierunku, w jakim nasza marka osobista powinna zmierzać.

Super. Kate, zbliżamy się powoli do końca. Ja zawsze na koniec proszę moich rozmówców o taką jedną myśl, przemyślenie, hasło, może jakiś apel, z którym chcieliby zostawić słuchaczy. Co chciałabyś, żeby każdy słuchający tego odcinka wyciągnął dla siebie tak, jakby miała to być tylko jedna rzecz?

Słuchajcie, silny przekaz o sobie, eksponujący wartości i konsekwencja w budowie swojej marki osobistej przyniesie na pewno wartościowe efekty. Ja oczywiście trzymam kciuki za wszystkich, którzy budują już swoje marki. Nie poddawajmy się, teraz w on-line jest na pewno wiele potencjału, bo wszystko się opiera o on-line przez koronawirusa. I nawet jak już będziemy po tej erze, to większość przyzwyczajeń użytkowników z on-line zostanie z nami i część biznesów po prostu tam się przeniesie. Użytkownicy rosną z dnia na dzień, więc ja też trzymam kciuki, żeby wasze marki i liczba waszych użytkowników, czy followersów rosła w trybie potęgowym.

A gdyby nasi słuchacze chcieli się z tobą w jakiś sposób skontaktować, jaki jest najlepszy kanał, w którym można ciebie znaleźć?

Lifestyle – kanał Instagramowy, tam się można troszeczkę ze mną pośmiać z różnych przygód moich życiowych i rozerwać. Profesjonalnie staram się bywać codziennie w kanale LinkedIn i tam zapraszam większość z was. Przygotowuje też e-booka, przygotowuje kilka materiałów on-line do pobrania z mojej strony www.katebednarska.pl. Tam też zapraszam, tam też bloguje, więc jest kanał do poczytania, jest też kilka filmików. Dla każdego coś dobrego.

Super. Kate, to była godzina pełna inspiracji. Myślę, że sam dużo wyciągnąłem, jeśli chodzi o budowę marki osobistej, bo to też jest, nie ukyrwam, zagadnienie, które mnie interesuje, no bo też jestem w trakcie. Fajnie, że podzieliłaś się taką wiedzą, która myślę, że właścicielom e-Commerce naprawdę dzisiaj może pomóc zacząć i nada im taki kierunek budowania strategii, jak w ogóle ta marka osobista powinna wyglądać, od czego zacząć, w jakich kanałach się prezentować i jakie to wszystko powinno być. Także w imieniu swoim i słuchaczy dzięki śliczne i do usłyszenia następnym razem.

Dziękuję również Marku, do usłyszenia.